Mężczyzna, u którego wykryto pierwszy w Polsce przypadek małpiej ospy, został wypisany ze szpitala. Mieszkaniec Mazowsza wcześniej przebywał na Gran Canarii. Zakończył już 21 dni izolacji i wyszedł do domu pod nadzór sanitarno-epidemiologiczny - poinformowała konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych dr n. med. Grażyna Cholewińska.

REKLAMA

Pacjent przebywał w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie.

Mężczyzna był o umiarkowanym przebiegu klinicznym ze zmianami również o nasileniu umiarkowanym. Przebywał w szpitalu. Zakończył już 21 dni izolacji i wyszedł do domu pod nadzór sanitarno-epidemiologiczny - mówiła konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych dr n. med. Grażyna Cholewińska. Dodała, że pacjent był leczony objawowo.

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie Agnieszka Kujawska-Misiąg podkreśliła, że ospa małpia przypomina ospę wietrzną, choć jest od niej dużo mniej zakaźna.

Dotychczas brak jest jasności, co napędza szerzenie się zakażenia, ale istnieje pewne ryzyko, że masowe imprezy mogą przyczynić się do wzrostu liczby zakażeń - wskazała Kujawska-Misiąg.

Według Cholewińskiej małpia ospa prawdopodobnie nie wywoła kolejnej pandemii, jednak należy ją traktować poważnie.

Najskuteczniejszym sposobem walki z małpią ospą jest unikanie zakażenia. W tym celu należy przede wszystkim unikać kontaktów z zakażonym zwierzęciem lub człowiekiem, nie dotykać padłych zwierząt, zwłaszcza gryzoni. Pacjentów z potwierdzonym zakażeniem należy izolować - powiedziała Cholewińska.