Ponad 20 milionów złotych, które są w posiadaniu syndyka Amber Gold, nie trafi do kasy skarbówki. Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ podjął dziś decyzję w sprawie sporu między urzędnikami a syndykiem Amber Gold. Chodziło o niezapłacone przez przestępczy parabank podatki - między innymi CIT oraz VAT.

REKLAMA

Sprawa dotyczyła nieuznania przez syndyka Amber Gold roszczeń, które zgłosił do niego Skarb Państwa. W tym przypadku reprezentowany był on przez Pomorski Urząd Skarbowy. Chodziło dokładnie o 21.279.307 złotych. Na tę sumę składały się: CIT za rok 2009/2010, VAT za lata 2009-2012, PIT za 2012 rok oraz koszty egzekucyjne.

Zależnie od podatku różne były powody nieuznania tych roszczeń przez syndyka. W sprawie VAT-u nie było zdaniem syndyka podstawy prawnej do jego naliczenia.

Jeśli chodzi o CIT to kontrole dotyczące roku 2009/2010 wykazać miały straty po stronie spółek Amber Gold. W sprawie podatku dochodowego natomiast biuro syndyka informuje o nadpłacie przewyższającej dochodzoną przez Skarb Państwa wierzytelność. Z decyzjami syndyka urzędnicy skarbówki nie zgodzili się i o pieniądze postanowili walczyć przed sądem.

Choć sprawa jest skomplikowana, ma ogromne znaczenie dla oszukanych klientów Amber Gold, którzy zgłosili swoje wierzytelności do syndyka. Rozstrzygnięcie zawisłego pomiędzy syndykiem a Pomorskim Urzędem Skarbowym sporu determinować będzie ilość realnie zgromadzonych, innymi słowy odzyskanych, przez syndyka środków pieniężnych. Tym samym w wypadku pomyślnego rozstrzygnięcia sporu z Pomorskim Urzędem Skarbowym, masa upadłości nie zubożeje o kwotę, której domagał się Pomorski Urząd Skarbowy. Należy także nadmienić, iż syndyk również dochodzi roszczeń finansowych od Pomorskiego Urzędu Skarbowego na kwotę około 11 milionów złotych. W przypadku sukcesu ta kwota powiększy masę upadłości - informowała RMF FM Brygida Wasilewska, pełnomocnik syndyka masy upadłości Amber Gold.

Dziś przed sądem zeznawali w tej sprawie między innymi jeden z pracowników Urzędu Skarbowego w Gdańsku, jeden z poprzednich naczelników Pomorskiego Urzędu Skarbowego oraz jego obecny szef.

W mojej ocenie należy uznać, że pewne zdarzenia gospodarcze miały miejsce i podlegają opodatkowaniu. Na pewno było zatrudnianie pracowników. Są zaległości w PIT. Kwestią sporną pozostaje wynagrodzenie państwa P. Jeśli chodzi o podatki CIT i VAT, to zgodnie z zaleceniami Izby Skarbowej, należy przyjąć, że pewne zdarzenia gospodarcze podlegały opodatkowania - mówił dziś przed sądem Krzysztof Zdunek, pełniący obowiązki naczelnika Pomorskiego Urzędu Skarbowego.

Czy państwo może opodatkować przestępstwo? Działalność piramidy finansowej nie może być opodatkowana. Ta skarga jest chybiona. Nie ma dowodów przemawiających za jej uwzględnieniem. Każdy inny wierzyciel, który się zgłosił do syndyka musiał wykazać, udowodnić, że jest w tej sprawie pokrzywdzony. Skarb Państwa nie może być uprzywilejowanym wierzycielem - mówił dziś na sali sądowej mecenas Wojciech Drożdżał, pełnomocnik syndyka Amber Gold.

Sąd w swojej decyzji nie rozstrzygał tego czy można opodatkować przestępstwa. Nie odnosił się wprost do tych argumentów. Stwierdził jednak, że urzędnicy skarbówki nie potrafią w ogóle udowodnić swoich roszczeń.

Jak tłumaczył dziś sędzia-komisarz Ireneusz Fojuth urzędnicy wykonali je w oparciu o pewne założenia z dokumentów dotyczących wpłat i wypłat w Amber Gold. Prawdziwej dokumentacji księgowej - co powszechnie wiadomo podkreślił sędzia - tam jednak nie było. Nie można więc uznać wyliczeń skarbówki za rzetelne, a roszczeń za słuszne.

Taka decyzja sądu ucieszyła dwóch z kilkunastu tysięcy oszukanych przez Amber Gold. Dokładnie tylu pokrzywdzonych było dziś w sądzie. Mam satysfakcję, że pan syndyk odzyskał te pieniądze. To już jest coś. Coś z czego będzie jakaś kwota do podziału. W okresie kiedy Urząd Skarbowy miał działać. W 2010, 2011 i 2012 to nic nie zrobił, żeby zabezpieczyć nasze wkłady - mówił poszkodowany przez Amber Gold mężczyzna.

Nie wiadomo jeszcze czy Pomorski Urząd Skarbowy złoży odwołanie od dzisiejszej decyzji sądu. Pełniący obowiązki naczelnika urzędu nie chciał odpowiedzieć na to pytanie.

Kwota, której uwzględnienia domagał się Pomorski Urząd Skarbowy, to blisko połowa środków obecnie zgromadzonych są w masie upadłości Amber Gold. Cała masa wynosi teraz ponad 44,5 mln złotych. Syndyk zaznacza, że oprócz odzyskiwania pieniędzy, na bieżąco ponosi także koszty swojej działalności. Składają się na nie między innymi koszty wpisów sądowych, wynagrodzenia byłych pracowników i pieniądze, które wpłacane są na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, składki ZUS, odprawy pracowników, podatki od nieruchomości, czy chociażby koszty likwidacji oddziałów Amber Gold. Trudno jednak dziś przewidzieć jaka kwota ostatecznie znajdzie się w masie.

Do sprzedania wciąż pozostają niektóre z nieruchomości należących kiedyś do Amber Gold. Do tego też sprzęt IT, czy meble biurowe.

Według naszych informacji syndyk ma wkrótce podpisać umowę na zbycie jednej z nieruchomości. Z tego tytułu do masy upadłości wpłynąć mają ponad 2 miliony złotych. Do tego dochodzą też liczne należności, o które boje wciąż toczą się przed sądami.

Jednymi z nich są dwa procesy - przeciwko Marcinowi P. oraz przeciwko Marcinowi P. i Katarzynie P. W obu chodzi o niewpłacone przez nich udziały w spółkach Amber Gold. W jednym przypadku chodzi o ponad 10 mln złotych, w drugim o ponad 14 mln złotych. Nie jest znany też ostateczny kształt listy wierzytelności. Trudno więc przewidzieć na jakie zwroty wpłaconych środków będą mogli liczyć poszkodowani klienci Amber Gold.

(łł)