Prawie stu wykolejeń tramwajów we Wrocławiu doliczyli się w tym roku internauci. Rachunek MPK jest inny. Pokazuje, że było ich niespełna 70. Zdaniem przewoźnika nie zawsze można mówić o wykolejeniu. Są też... rozjechania. Pytanie - jaka jest różnica?

REKLAMA

Z wykolejeniem mamy do czynienia wtedy, kiedy koło znajdzie się poza torowiskiem. Jeżeli tramwaj jest cały czas w torowisku, ale na przykład jedna część tramwaju pojechała w jedną stronę, a druga pojechała w drugą, bo, na przykład, zwrotnica była w złym stanie, wtedy mamy do czynienia z rozjechaniem. Tramwaj jest w stanie sam wycofać i nie ma potrzeby używania dźwigu - tłumaczył Krzysztof Balawejder, prezes wrocławskiego MPK.

Zdania pasażerów na temat zdarzeń z udziałem wrocławskich tramwajów są podzielone. Jedni mówią, że wykolejenia są we Wrocławiu na porządku dziennym. Inni twierdzą, że jest ich coraz mniej bo w mieście sporo torowisk przechodzi remonty.

Ludzie się śmieją się, że jazda tramwajem jest jak jazda przez pole minowe - mówi jedna z pasażerek.

Dni bez wykolejenia są zapisywane w specjalnym kalendarzu. Jest ich niewiele - śmieje się inna.

Bez przesady. Zdarzają się oczywiście raz na jakiś czas. Ostatnio coś jakby mniej ich jest. Torowiska są remontowane. Ku dobremu to wszystko idzie, mam wrażenie - to zdanie kolejnej z osób korzystających z tramwajów.

W przyszłym roku Wrocław ma wydać na remonty torowisk - podobnie jak w tym - około 80 milionów złotych.