Lekarze z pogotowia ratunkowego w Prudniku na Opolszczyznie od dziś nie przychodzą na dyżury. Od pięciu miesięcy nie otrzymują za nie pieniędzy. Decyzję o porzuceniu pracy podjęli po ostatnich rozmowach z dyrekcją ZOZ-u.

REKLAMA

Podczas tych rozmów, oprócz apeli o pozostanie w pracy, lekarze nie usłyszeli żadnych jasnych deklaracji załatwienia sprawy.

Kontrakty na popołudniowo – nocne dyżury podpisał poprzedni dyrektor ZOZ-u. Lekarze mieli wstawiać rachunki i sami płacić składki. Ale ostatnio zabrakło im na nie oszczędności. Ostrzegali więc, że złożą wypowiedzenia. Mieli do tego prawo, bo ich kontrakty zawierały klauzule mówiące, że jeśli przez dwa kolejne miesiące nie będą mieli wypłat, to umowa wygaśnie.

Dyrektor prudnickiego ZOZ-u podjął decyzję, że od dziś na nocne dyżury będą przychodzili lekarze etatowi.

W ubiegłym miesiącu do podobnej sytuacji doszło w opolskim pogotowiu. Wówczas, po zmianach organizacyjnych, lekarze zmuszeni byli do pracy nawet po 100 godzin bez przerwy.

FOTO: Archiwum RMF

19:10