Operator viaTOLL nie zna wyników badań lub ekspertyz, które wskazywałyby, że bramownice naliczające opłaty za przejazd są niebezpieczne dla użytkowników - tak Krzysztof Gorzkowski z Kapsch Telematic Services odniósł się do najnowszego raportu NIK. Według Izby, do wykonania około stu bramownic wykorzystano materiały niespełniające norm, dopuszczone do obrotu na podstawie sfałszowanych świadectw odbioru. To zagrożenie dla życia i zdrowia kierowców - podkreśla NIK.

REKLAMA

Nie możemy się zgodzić z opinią Najwyższej Izby Kontroli, jakoby część bramownic była wykonana z materiałów, niespełniających norm, a tym samym, aby stwarzały one ryzyko dla życia, zdrowia i mienia uczestników ruchu drogowego - czytamy w oświadczeniu Kapsch Telematic Services. Należy podkreślić, że od 2011 roku system viaTOLL podlegał szeregowi kontroli, w tym także ze strony Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, które także nie wykazały żadnych nieprawidłowości - podkreślił w piśmie Krzysztof Gorzkowski.

Jak poinformował, w związku z informacją o możliwości sfałszowania dokumentacji określonych części bramownic, firma zleciła weryfikację dokumentów importowych i badanie tych części. Badania (...) nie wykazały jakichkolwiek odchyleń od właściwości mechanicznych oraz jakości wykonania kształtowników od obowiązujących w Polsce norm - zaznaczył.

NIK zarzucił także operatorowi, że przy uruchamianiu systemu nie zapewniono rzetelności w naliczaniu opłat i nakładaniu kar pieniężnych za jazdę płatnymi drogami bez uiszczenia e-myta. Chcielibyśmy zauważyć, że operator systemu nie ma wpływu na kwestie kar, jak i na zasady ich nakładania oraz wysokość - ponieważ są one regulowane prawem - zwrócił uwagę Gorzkowski.

System elektronicznego poboru opłat viaTOLL działa od 3 lipca 2011 roku. W początkowej fazie obejmował około 1565 km dróg krajowych, ekspresowych i autostrad zarządzanych przez GDDKiA. Docelowo, w 2018 roku, ma objąć około 7 tysięcy km dróg. Od uruchomienia elektronicznego poboru opłat wpływy do systemu sięgnęły 2 mld 183 mln zł.

(edbie)