Jeden z funkcjonariuszy zaprosił do szczecińskiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego prostytutkę - ustalił Onet. Jak pisze portal, do spotkania doszło w pomieszczeniu, w którym znajdują się niejawne informacje, takie jak dane agentów.

REKLAMA

Do zdarzenia doszło w nocy pod koniec października ubiegłego roku. Kobieta przyjechała taksówką do siedziby Wydziału Zamiejscowego w Szczecinie Delegatury ABW w Gdańsku. Po kilku godzinach odjechała.

Jak pisze Onet, następnego dnia rano funkcjonariusz, który przejął służbę dyżurną, znalazł m.in. zużytą prezerwatywę. Poinformował swojego przełożonego.

Po przejrzeniu monitoringu ustalono, że prostytutka została wpuszczona do pomieszczenia służby dyżurnej, czyli miejsca, do którego mają dostęp tylko niektórzy funkcjonariusze. Są tam m.in. o dane osobowe wszystkich funkcjonariuszy (wraz z ich prywatnymi adresami i numerami telefonów), informacje niejawne dotyczące procedur alarmowych wraz z kodami i hasłami, a także szafa pancerna z kilkoma sztukami broni wraz z amunicją.

Naczelnik szczecińskiego ABW nakazał zabezpieczyć monitoring i zażądał wyjaśnień od funkcjonariusza. Wszczął wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Polecił też naczelnikowi ochrony zawiadomić Inspektorat ABW w Warszawie. Poinformował też o zdarzeniu Dyrektora Delegatury ABW w Gdańsku, któremu podlega szczeciński wydział zamiejscowy ABW.

Jak wynika jednak z informacji Onetu, dyrektor ABW w Gdańsku wydał polecenie, aby nie zabezpieczać monitoringu i nie informować o całym zdarzeniu Inspektoratu w Warszawie.

Do dziś funkcjonariusz nie poniósł żadnych konsekwencji i pracuje dalej. Z uwagi na polecenie dyrektora ABW w Gdańsku nie wszczęto też postępowania dyscyplinarnego oraz nie wykonano żadnych czynności.

Więcej w artykule Onetu.