W drugim dniu rejestracji (2 października) do przychodni endokrynologii w Łodzi są jeszcze terminy na marzec. W czwartek przed tą placówką była kolejka, która liczyła niemal pół tysiąca osób i ludzie stali osiem godzin, żeby zapisać się na wizytę do lekarza w przyszłym roku.

REKLAMA

W marcu mam wyznaczoną wizytę - mówi naszej reporterce pacjentka. Ale ja już się leczę w tej przychodni. Do lekarza można się tu dostać raz na rok, nic więcej - dodaje kobieta. Inna pani wybierze się do lekarza również w marcu, chociaż przyznaje, że mogła też wybrać datę z końca lutego. Mnie się tak nie spieszy, więc marzec jest dobrym terminem - tłumaczy klientka poradni. Wczoraj w tej kolejce stała moja ciocia - wiem, bo do niej dzwoniłam. Mówiła, że chyba było ze 300 osób; pięć godzin stała. Dlaczego było tyle osób? Myślę, że to dlatego, że zapisy były od 1 października. Wszyscy się zgłosili pierwszego dnia, bo bali się, żeby mieć miejsce. Obawy okazały się nieco na wyrost, bo w drugim dniu zapisów jedna z pacjentek dostała termin na 2 stycznia. To jest wizyta wyznaczona bez kolejki; było przede mną tylko parę osób - zauważa starsza pani. Inni pacjenci zawsze przychodzą 1 października zapisać się, a ja przychodzę tak, żebym nie stała długo - dodaje z uśmiechem staruszka.

W czwartek, pierwszego dnia rejestracji do endokrynologa w tej poradni, pierwsi pacjenci pojawili się przed 4 rano. Były osoby, które stały nawet 8 godzin. Zapisy były prowadzone do godz. 18.

Taka sytuacja jest nieprawidłowa i zupełnie oburzająca dlatego, że nie można wyznaczać żadnego dnia zapisów do poradni specjalistycznej - zastrzega rzecznik łódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia - Anna Leder. Każdy pacjent może zapisać się do poradni specjalistycznej w godzinach pracy rejestracji w dowolnie wybranym dniu. Poza tym chory nie musi stać w kolejce od 5 rano, ale może na przykład zapisać się telefonicznie czy za pośrednictwem osoby trzeciej. Jeżeli przychodnia zmusza pacjenta do zapisywania się do lekarza w jednym dniu, to chory powinien o tej nieprawidłowości powiadomić NFZ. Może napisać skargę lub telefonicznie przekazać informację, że w jego przychodni źle się dzieje. Każdy taki sygnał traktujemy poważnie i zawsze wyjaśniamy z poradnią - dodaje Leder.

A co, zatem, zdarzyło się w czwartek w tej konkretnej poradni endokrynologicznej? To był incydent - jeden z pracowników poradni źle zinterpretował przepisy i taką błędną informację musiał przekazać kilku pacjentom - tłumaczy rzecznik szpitala im. WAM - Jacek Dudek (pod ten szpital podlega przychodnia - przyp. red.). Potem ta informacja rozeszła się pocztą pantoflową i inni pacjenci też przyszli się zapisać tego jednego dnia. Zwyczajowo rejestrujemy pacjentów na bieżąco; bezpośrednio po wizycie u lekarza specjalisty, po wyjściu z gabinetu, wyznaczany jest termin kolejnej wizyty w rejestracji. Przepraszamy pacjentów za zaistniałą sytuację i zapewniamy, że już zostały podjęte działania, żeby podobna sytuacja nigdy się nie powtórzyła.

Odległe terminy przyjęć przez lekarzy wynikają z wielkości kontraktu, jaki ma przychodnia i dużej liczby chorych, którzy chcą leczyć się akurat w tej placówce.

(mn)