Atak drugiego zespołu polskich alpinistów (Rafał Fronia, Jarosław Gawrysiak i Marcin Kaczkan) na niezdobyty zimą Broad Peak (8047 m) w Karakorum, ze względu na ekstremalne warunki, nie był możliwy. Wszyscy uczestnicy wyprawy znajdują się już w bazie.

REKLAMA

W środę około 5 rano z wysokości 7600 m musieli zawrócić kierownik ekspedycji Artur Hajzer i Robert Szymczak. Mróz, wiatr i biwaki w zniszczonych przez huragan namiotach znacznie osłabiły ich siły. W pierwszej godzinie ataku, z powodu męczącego kaszlu, wycofał się Krzysztof Starek.

Jak poinformował Jerzy Natkański - koordynator ekspedycji, dyrektor Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, poważne zagrożenie lawinowe sprawiło, że drugi zespół po dojściu do obozu 2 na wysokości 6200 m musiał zrezygnować z kontynuowania wspinaczki.

W piątek wiadomość z bazy (4850 m) przekazał Hajzer: Wyprawę opuścili dziś Jarosław Gawrysiak i Rafał Fronia. Obaj rozpoczęli kilkudniowy treking na dół głównie lodowcem Baltoro do wsi Askole, skąd powinno dać się przejechać jeepem do Skardu. W bazie pozostało pięciu uczestników i dwóch wspinaczy pakistańskich. Odpoczywają oni po ostatnim ataku szczytowym. Dalsza akcja górska uzależniona jest od prognoz pogody.

Natkański dodał, że Gawrysiak (informatyk) z Warszawy i Fronia (kartograf) z Jeleniej Góry muszą wracać do swych obowiązków zawodowych, natomiast pozostali alpiniści mają jeszcze 10 dni, by ewentualnie podjąć kolejną próbę zdobycia Broad Peak.

Na osiem spośród 14 ośmiotysięczników jako pierwsi wspięli się Polacy, w tym na jeden z Simone Moro. W 2009 roku Włoch udanie zaatakował z Denisem Urubko dziewiąty szczyt, a niedawno (2 lutego), także z Kazachem i Amerykaninem Cory Richardsem - Gaszerbrum II (8035 m).

Dziewicze pozostały zatem cztery: K2 (8611 m), Nanga Parbat (8126 m), Gasherbrum I (8068 m) oraz Broad Peak (8047 m). Wszystkie leżą na terenie Pakistanu.