Zniesienie obowiązku zasłaniania ust i nosa w aptekach przewiduje projekt rozporządzenia Rady Ministrów opublikowany w wykazie prac legislacyjnych i programowych rządu. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to drugi kwartał 2023 roku.

REKLAMA

W wykazie zapowiedziano projekt zmienionego rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu zagrożenia epidemicznego.

W projekcie przewidziano przedłużenie do 30 czerwca 2023 r. obowiązywania większości aktualnych ograniczeń, nakazów i zakazów określonych przepisami modyfikowanego aktu normatywnego. Jest to uzasadnione aktualnie odnotowywaną liczbą nowych zakażeń wirusem SARS-CoV-2, jak również świadczeń opieki zdrowotnej (w tym w warunkach szpitalnych) udzielanych osobom zakażonym tym wirusem, a także sytuacją w innych państwach, w szczególności sąsiadujących z Polską.

Projekt rozporządzenia przewiduje również zniesienie obowiązku zasłaniania ust i nosa w aptekach.

Jak uzasadniono, "stanowi to pochodną wysokiego poziomu immunizacji osób zatrudnionych w aptekach, jak również wdrażania przez podmioty prowadzące apteki dodatkowych rozwiązań organizacyjnych zapewniających ograniczenie możliwości rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 w aptekach".

Co z maseczkami w przychodniach i szpitalach?

Wczoraj informowaliśmy, że lekarze krytycznie oceniają plan Ministerstwa Zdrowia, by od maja w Polsce zniknął obowiązek noszenia maseczek w aptekach.

Pomysł zniesienia maseczek w aptekach nie jest najlepszy, ponieważ nagromadzenie w małej przestrzeni osób kaszlących, z katarem to w mojej ocenie brak konsekwencji. Z jednej strony zachęcamy do ostrożności, z drugiej zwiększamy ryzyko infekcji. Obserwujemy, że wiele osób z infekcją samemu idzie do apteki po potrzebne leki - ocenia w rozmowie z RMF FM wiceprezes Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych profesor Krzysztof Tomasiewicz.

Jako bardzo dobry pomysł oceniam pozostawienie na stałe obowiązkowych maseczek w szpitalach i przychodniach. Mamy czasami problem z bliskimi odwiedzającymi pacjentów, którzy też przynoszą infekcje. W szpitalach są też osoby z osłabioną odpornością, dla których jest to czasami kwestia życia i śmierci - dodaje.