Kielecka Straż Miejska zapowiada wysyłanie do laboratorium popiołu z pieców w kontrolowanych posesjach. Stanie się tak, jeśli właściciel domu nie będzie chciał się przyznać, co wrzucił do pieca, a funkcjonariusze będą podejrzewali, że trafiały tam niedozwolone rzeczy, jak np. papier czy stare ubrania.

REKLAMA

Straż Miejska w Kielcach od początku sezonu grzewczego prowadzi kontrole pieców. Strażnicy przyznają, że część mieszkańców jest do nich wrogo nastawiona i nie widzi nic złego w spalaniu odpadów.

Jeden z mieszkańców ulicy Piekoszowskiej w Kielcach przyłapany na wrzucaniu butów i pampersów do pieca, stwierdził: "a co ma mam z tym zrobić". To śmieszne, bo od kilku lat działa ustawa, z której wynika, że odpady zbiera miasto. Wystarczy tylko złożyć deklarację i odpowiednią kwotę wpłacić - opowiada Bogusław Kmieć z Ekopatrolu Straży Miejskiej w Kielcach. W rozmowie z reporterką RMF MAXXX Wiktorią Sławińską dodaje, że wiele osób w ogóle nie wstydzi się tego, że truje środowisko.

Badanie popiołu podstawą do ukarania?

Kieleccy strażnicy tłumaczą, że wielu mieszkańców podczas kontroli nie chce się przyznać, co wrzuca do pieca. Odpowiedź ma dać dokładne zbadanie popiołu

Przeszliśmy szkolenie w Centralnym Laboratorium Pomiarowo-Badawczym na Śląsku. Mamy teraz wiedzę i podstawy do stosowania tego rozwiązania. Skorzystamy z niego, jeśli tylko będziemy mieć wątpliwości co do tego, co znajduje się w popiele. Specjalistyczna analiza popiołu wskaże nam dokładnie, jakie środki zostały spalone, jakie substancje znalazły się w palenisku. W przypadku wykrycia nieprawidłowości nie będziemy już nakładać mandatu w wysokości do 500 złotych, ale skierujemy wniosku o ukaranie do sądu, a tam wysokość kary będzie już większa - wyjaśnia Bogusław Mieć ze Straży Miejskiej.

Mieszkańcy często proszą o interwencję

Od początku tego roku Straż Miejska w Kielcach przeprowadziła ponad 250 kontroli dotyczących spalania w piecach. Wiele z nich to efekt próśb zgłaszanych przez samych mieszkańców.

Mamy dużo zgłoszeń telefonicznych i mailowych. Zdarza się, że przychodzą do nas mieszkańcy danych osiedli i proszą o kontrolę danej posesji, bo widzą, że ciągle jest dosyć duże zadymienie w ich okolicy - mówi Maria Plutka, rzeczniczka kieleckiej Straży Miejskiej.

Jak dodaje, większość kontroli jednak nie potwierdza się, a wydobywający się dym to efekt palenia niewłaściwą metodą.

W trzydziestu przypadkach ujawniliśmy jednak wykroczenia. Były pouczenia i mandaty, ale też skierowaliśmy wnioski o ukaranie do sądu wobec osób, które twierdziły, że paląc pudełka w piecu nie zanieczyszczają środowiska - podsumowuje Maria Plutka.

Wiktoria Sławińska
(mn)