Planowana jest konferencja na temat śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej - zapowiedział prokurator generalny Andrzej Seremet. Jak zaznaczył, spotkanie ma się odbyć za ok. dwa tygodnie.

REKLAMA

Kolejną konferencję w sprawie śledztwa Seremet zapowiedział przy okazji wypowiedzi dotyczących ostatniego eksperymentu na pokładzie drugiego tupolewa. Jak tłumaczył prokurator, znalezienie w trakcie badań śladów materiałów wysokoenergetycznych także w tym samolocie dowodzi, że tego rodzaju substancje można znaleźć na wielu przedmiotach.

Stąd też moja ostrożność w rozmowie z panem redaktorem Wróblewskim i stąd też moja ostrożność w ferowaniu w ogóle jakichkolwiek konkluzji w oparciu o wyniki dokonywane przy użyciu tych narzędzi pomiarowych, które mają charakter przesiewowy, czyli taki preselektywny - pozwalają dokonać wyboru pewnych substancji, z których mogą się składać określone związki chemiczne i dopiero poddać je badaniom laboratoryjnym. Tego nie zechciał usłyszeć pan redaktor Wróblewski i - jak sądzę - tego także nie chciał do końca usłyszeć redaktor Gmyz - powiedział Seremet.

Burza po publikacji "Rzeczpospolitej"


Pod koniec października "Rzeczpospolita" napisała, że śledczy na wraku samolotu Tu-154M w Smoleńsku znaleźli ślady trotylu i nitrogliceryny. Prokuratura wojskowa zaprzeczyła, że są takie ustalenia. Wskazała jednocześnie, że znalezione ślady mogą oznaczać obecność substancji wysokoenergetycznych, m.in. materiałów wybuchowych. Dopiero badania laboratoryjne będą mogły być podstawą do twierdzenia o istnieniu bądź nieistnieniu śladów materiałów wybuchowych - replikowała prokuratura.

Prokuratura poinformowała także, że urządzenia używane przy badaniu wraku w Smoleńsku reagowały w analogiczny sposób podczas badań drugiego samolotu Tu-154M.

Wróblewski spotkał się z Seremetem


Przed publikacją były już naczelny "Rz" Tomasz Wróblewski spotkał się z Seremetem. Prokurator mówił później, że potwierdził, iż podczas oględzin i badań wraku w Smoleńsku narzędzia pomiarowe używane przez biegłych wykazały istnienie jakichś materiałów wysokoenergetycznych, podobnych do materiałów wybuchowych, ale zaznaczył, żeby z tego powodu nie wyciągać żadnych, a szczególnie takich wniosków, które byłyby równoznaczne z tym, że użyto takich materiałów przeciwko czy wobec tego samolotu.

Rada Nadzorcza Presspubliki, wydawcy "Rz", uznała tekst autorstwa Cezarego Gmyza "Trotyl na wraku tupolewa" za nierzetelny i nienależycie udokumentowany. Pracę w gazecie stracił w związku z tym Gmyz, a także Wróblewski, jego zastępca Bartosz Marczuk i szef działu krajowego Mariusz Staniszewski.