Polowania na dziki przy użyciu noktowizji i termowizji dozwolone już w całym kraju. Ostatnie zmiany prawa znoszą wcześniejsze ograniczenia i dają myśliwym możliwość używania nowoczesnego sprzętu bez większych ograniczeń. "To doprowadzi do powszechnego nadużywania prawa" - ostrzegają ekolodzy.

REKLAMA

Użycie urządzeń noktowizyjnych i termowizyjnych podczas polowań na dziki wcześniej dozwolone było jedynie na obszarach dotkniętych afrykańskim pomorem świń i określonych przez unijne regulacje. Po wejściu w życie rozporządzenia ministra środowiska z 10 września zmieniającego regulamin polowań myśliwi mogą używać tej technologii na terenie całej Polski.

Ministerstwo środowiska tłumaczy ten ruch koniecznością walki z ASF. Chodzi o to, by wirus nie rozprzestrzeniał się coraz dalej na zachód. Dajemy możliwość używania noktowizorów i termowizorów, bo polowania na dziki w nocy są najbardziej skuteczne - przekonuje rzecznik resortu Aleksander Brzózka. Dajemy myśliwym narzędzia, by mogli jeszcze lepiej wykonywać zalecenia co do walki z ASF - dodaje.

Przedstawiciele organizacji ekologicznych obawiają się jednak, że myśliwi będą korzystać z tych narzędzi niezgodnie z przeznaczeniem, czyli używać noktowizji i termowizji do polowań na inne zwierzęta pod pretekstem polowania na dziki.

Teraz trwa okres rykowiska, czyli godów jeleni. Myśliwi właśnie o takich porach jak zmierzch, kiedy się ściemnia, wychodzą na leśne polany - mówi Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją! Wtedy mogą chcieć ułatwić sobie polowania używając noktowizji i termowizji. Przypuszczamy, że doprowadzi to do powszechnego nadużywania prawa - przekonuje.

Przedstawiciele resortu środowiska bronią wprowadzonych przez siebie zmian, bo jak przekonują walka z ASF jest na pierwszym miejscu. Oczywiście nie można wykluczyć takiej sytuacji, w której pojawią się osoby, które będą chciały to wykorzystać w nieuczciwy sposób. Jeśli będą przypadki łamania prawa będziemy reagować - mówi Brzózka i przekonuje, że ministerstwo ma zaufanie do myśliwych z PZŁ.