Zamiast NFZ - Zdrowotny Fundusz Celowy Ministra Zdrowia. Zamiast oddziałów wojewódzkich NFZ - wojewódzkie urzędy zdrowia. Zamiast składki zdrowotnej - podatek na nasze leczenie. Tak ma wyglądać od przyszłego roku organizacja służby zdrowie, gdy zniknie NFZ. Założenie projektu minister Radziwiłł pokazał na razie tylko premier Szydło. Eksperci widzą jednak zagrożenia.

REKLAMA

Nawet minister Radziwiłł ma problem, by wyjaśnić, po co ta zmiana - poza argumentem, że lepiej by pieniądze na leczenie trafiały do budżetu a nie do NFZ-tu, bo wtedy opieką medyczną objęte będą osoby niepłacące składek.

Ten, kto jest ubezpieczony dzisiaj, to rzeczywiście żadna różnica dla niego nie powstanie - ale jeszcze raz powtarzam - tych osób nieubezpieczonych mamy w Polsce 7 procent - argumentuje Radziwiłł.

Tyle, że za bezrobotnych czy bezdomnych składki opłaca państwo albo samorządy. Jeśli zamiast oddziałów NFZ powstaną urzędy zdrowia i jeśli ta sama składka - tylko jako podatek trafi do budżetu jako zakładka budżetowa, to cała zmiana to tylko zmiana szyldu - ocenia Teresa Kamińska autorka reform społecznych sprzed 18 lat.

Znowu nie skupiamy się na tym, co jest problemem w służbie zdrowia, ale manipulujemy płatnikiem. Z samego przeniesienia NFZ do zakładki na pewno nie będzie żadnego efektu - uważa Kamińska.

Całkowitą kontrolę nad pieniędzmi na leczenie będzie miał minister zdrowia. Tu jest zagrożenie, bo skoro to pieniądze budżetowe, to zawsze można je zabrać, gdy budżet będzie w potrzebie - dodaje Kamińska.


(mpw)