Po dwóch tygodniach Inspekcja Ochrony Środowiska namierzyła sprawcę katastrofy ekologicznej w Poznaniu. Nieznana substancja wpuszczona do Warty zabiła trzy tony ryb.

REKLAMA

W kręgu podejrzeń znalazły się cztery firmy z brzegu Warty. Trzy miały legalne spusty, które sprawdziła inspekcja. Czwarta z firm zaprzeczała, by miała dostęp do Warty.

Hanna Kończal, zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Poznaniu, powiedziała w rozmowie z naszym reporterem, że trwa porównywanie listy substancji używanych przez wskazane przedsiębiorstwa ze związkami chemicznymi pobranymi od śniętych ryb. Kiedy laboratorium znajdzie pasującą parę, wskazanie winnych będzie proste.

Kara grozi zarówno ludziom, którzy wpuścili trujące odpady do rzeki, jak i firmie. W tym drugim przypadku maksymalna kara to milion złotych. Główny podejrzany to firma produkująca między innymi środki owadobójcze.

(abs)