Nagranie rozmowy Ziobro-Lepper przekazane prokuraturze przez byłego ministra sprawiedliwości najprawdopodobniej nie jest oryginalne - dowiedział się RMF FM. Zbigniew Ziobro zaprzecza, by manipulował przy tym nagraniu. Więcej szczegółów w tej sprawie zapowiada prokuratura krajowa, która na przyszły tydzień przygotowuje specjalną konferencję prasową.

REKLAMA

Po raz pierwszy o tym ważnym szczególe śledztwa, które ma wyjaśnić, kto był źródłem przecieku o akcji CBA, poinformowała w rozmowie z RMF FM prokurator Katarzyna Szeska. Nagranie rozmowy pomiędzy Zbigniewem Ziobrą a Andrzejem Lepperem na nośniku przedstawionym w prokuraturze przez Zbigniewa Ziobrę jest najprawdopodobniej nieoryginalne - stwierdziła.

Według reporterów RMF FM, śledczy dysponują dwoma nośnikami - płytą skopiowaną z komputera, na który przeniesiono nagranie z dyktafonu, a także samym twardym dyskiem.

Były minister przyznał, że po nagraniu tej rozmowy o skopiowanie nagrania z dyktafonu na komputer i przegranie pliku na CD, poprosił swego ówczesnego zastępcę - wiceprokuratora generalnego Jerzego Engelkinga.

Zbigniew Ziobro zaprzecza informacjom prokuratury, twierdząc, że istnieje ekspertyza biegłych z ABW, potwierdzająca oryginalność taśmy. Sprawa ekspertyzy ma się wyjaśnić podczas specjalnej konferencji prasowej, którą przygotowuje prokurator krajowy. Szczegółowe informacje w tym zakresie zostaną przedstawione opinii publicznej przez prokuratora krajowego na konferencji prasowej - stwierdziła w rozmowie z RMF FM prokurator Katarzyna Szeska.

Taśma miała być dowodem na to, że Lepper kłamie, mówiąc, że to Ziobro poinformował go o przygotowywanej akcji CBA w resorcie rolnictwa. Prokuratura w sierpniu stwierdziła, że nagranie jest autentyczne. Zmieniła jednak zdanie, gdy śledztwo przejęli nowi prokuratorzy.

Prokuratura wciąż próbuje ustalić, czy rzeczywiście były minister mógł powiedzieć liderowi Samoobrony o akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Istnieje również wersja, która mówi, że to nagranie nie pochodzi z dyktafonu Ziobry, a z podsłuchu założonego Lepperowi przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prokuratorzy badają więc i tę możliwość.