Rosjanie straszą Białorusinów, że wstrzymają dostawy taniego gazu. Białoruś płaci za gaz 30 dolarów za 1000 m3; cztery razy taniej niż Polska. Władze w Mińsku twierdzą, że i tak nie stać ich na takie wydatki.

REKLAMA

Białorusinom nie grozi podwyżka cen gazu, jeśli Łukaszenko zacznie dotrzymywać słowa. Dotychczas białoruski lider był mistrzem uników. Opowiadał o integracji obu państw – co bardzo podobało się Rosji – i dostawał z Moskwy tanie surowce i kredyty.

Jednak odkąd pojawił się Putin, manewrowanie staje się coraz trudniejsze. Szef rosyjskiego rządu powiedział wprost: bez integracji nie ma taniego gazu.

List Gazpromu pojawił się, gdyż Łukaszenko znowu zmienił zdanie i już nie chce unii walutowej, choć jeszcze kilka miesięcy temu był jej zwolennikiem. Jednak wówczas miał nadzieję, że gdy pojawi się wspólna waluta,

to Mińsk będzie miał prawo drukowania pieniędzy, takich jak Moskwa. I w ten sposób załata swój budżet rosyjskimi rublami. Ale to nie spodobało się Putinowi.

Po długich rozmowach Łukaszenko zmiękł i pozornie zgodził się na warunki Moskwy, ale to z kolei oznacza osłabienie jego władzy. I dlatego teraz, gdy Putin zapytał: to może podpiszemy umowę walutową w przyszłym miesiącu, białoruski przywódca znów próbuje się wykręcić.

10:15