Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało w czwartek ostrzeżenia dotyczące podróży do kilku krajów Azji Południowej. Resort odradza wyjazdy, które nie są konieczne, do Sri Lanki, Nepalu i na Malediwy, a także zaleca szczególną ostrożność w przypadku Bangladeszu.
- MSZ odradza podróże do Sri Lanki, Nepalu i na Malediwy oraz zaleca szczególną ostrożność w Bangladeszu z powodu napiętej sytuacji bezpieczeństwa i konfliktu na Bliskim Wschodzie.
- Resort dyplomacji apeluje o rejestrację podróżnych w systemie Odyseusz.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Jak informuje MSZ na platformie X, decyzja o wydaniu ostrzeżeń dla Sri Lanki i Malediwów wynika z trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Większość połączeń lotniczych do tych państw odbywa się przez kraje Zatoki Perskiej, co zwiększa ryzyko dla podróżnych.
W przypadku Nepalu resort dyplomacji zwraca uwagę nie tylko na trasę lotów przez region Zatoki Perskiej, ale także na możliwość wystąpienia demonstracji i protestów w samym kraju. "Sytuacja wewnętrzna w Nepalu pozostaje napięta. Problemem pozostaje pospolita przestępczość" - podkreśla MSZ. Na stronie internetowej resortu można przeczytać, że w całym Nepalu należy liczyć się z możliwością niepokojów społecznych, zamieszek ulicznych oraz strajków generalnych. W ostatnim czasie dochodziło tam do starć pomiędzy zwolennikami różnych sił politycznych, co paraliżowało codzienne życie.
MSZ zwraca także uwagę na pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa w Bangladeszu. Podróżującym do tego kraju zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności. "Bangladesz jest państwem zagrożonym terroryzmem; w przeszłości dochodziło do ataków w centrum Dhaki, w miejscach popularnych wśród cudzoziemców" - przypomina resort.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych niezmiennie apeluje do wszystkich podróżnych o rejestrowanie się w systemie Odyseusz, co pozwala na szybszy kontakt i udzielenie pomocy w sytuacjach kryzysowych.
Przypomnijmy, że 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, a Teheran odpowiedział atakami na bazy amerykańskie w regionie. W efekcie wiele linii lotniczych, w tym PLL LOT, Air France czy inne, zawiesiło rejsy do Dubaju, Tel Awiwu, Rijadu i Bejrutu.