Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł został zaproszony na spotkanie przez premier Beatę Szydło, aby przedstawił informację o strajku w Centrum Zdrowia Dziecka. Rano - wbrew wcześniejszym deklaracjom - szef resortu przyjechał do szpitala. "Zwróciłem się do pań pielęgniarek z prośbą o zawieszenie akcji strajkowej w takiej formie, w jakiej ona jest prowadzona w tej chwili" - Radziwiłł po spotkaniu z protestującymi. Jak dodał, liczy na to, że pielęgniarki porozmawiają ze sobą i - jak mówił - "ten strajk ma szanse jeszcze dzisiaj być zawieszony". Pielęgniarki są rozczarowane jednak rozmową z ministrem, bo - jak mówi adwokat strajkujących Piotr Pawłowski "nie przywiózł żadnej swojej propozycji rozwiązania sporu".

REKLAMA

O godz. 15 minister ma przedstawić informację o sytuacji w CZD sejmowej komisji zdrowia.

Według szefa resortu, podczas spotkania wiele z pytań pielęgniarek dotyczyło systemu i wynagrodzeń w służbie zdrowia, dlatego zaprosił ich przedstawicielki do udziału w wypracowywaniu rozwiązań dotyczących właśnie tych kwestii. Mam nadzieję, że to spotkanie ociepliło nasze relacje. Z całą pewnością nie było na nim żadnej agresji, żadnych żali. Wręcz odwrotnie, toczyło się w atmosferze troski wzajemnej, wspólnej o to, co się w systemie służby zdrowia dzieje i jak ma ona dalej się rozwijać - podkreślił Radziwiłł.

Dodał, że resort chce wspierać wypracowanie porozumienia z pielęgniarkami. Będziemy zapewniać nadal mediatorów, ale także - jeśli będzie taka wola obu stron - przedstawiciel kierownictwa ministerstwa zdrowia będzie towarzyszył negocjacjom - powiedział.

Wraz z Radziwiłłem do CZD przyjechali wiceministrowie Jarosław Pinkas i Marek Tombarkiewicz. Pinkas nadzoruje instytuty podległe MZ, w tym Centrum Zdrowia Dziecka, zaś wiceminister Tombarkiewcz odpowiada za Departament Pielęgniarek i Położnych.

Minister wraz z wiceministrami opuścili już Instytut. Na miejscu rozmów pozostali jednak przedstawiciele resortu, którzy uczestniczyli we wcześniejszych negocjacjach. We wtorek po południu minister ma przedstawić informację o sytuacji w CZD sejmowej komisji zdrowia.

Ostatnia tura rozmów została zawieszona w niedzielę wieczorem

Pielęgniarki ze stołecznego Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" 24 maja rano odeszły od łóżek pacjentów, domagając się podwyżek i zwiększenia obsady kadrowej. Od tego czasu, z krótkimi przerwami, prowadzone były negocjacje. Ostatnia tura została zawieszona w niedzielę wieczorem; podjęto decyzję o kontynuowaniu akcji strajkowej, która została potwierdzona referendum wewnątrzzwiązkowym.

W poniedziałek na konferencji prasowej Radziwiłł zaapelował do strajkujących pielęgniarek, aby wróciły do pacjentów. Zadeklarował jednocześnie wsparcie w negocjacjach. Cały czas bierzemy udział w próbach rozwiązywania konfliktu. Jestem do dyspozycji w zakresie jakiegokolwiek wsparcia, które jest możliwe i potrzebne, do dalszych negocjacji między związkiem zawodowym a dyrekcją - mówił minister. Jednocześnie zaznaczył, że nie staje po żadnej ze stron.

Strajkujące pielęgniarki domagają się podwyżek i zwiększenia obsady kadrowej. Alarmują, że jest ich za mało, by zapewnić bezpieczeństwo i właściwą opiekę pacjentom. Podkreślają, że z powodu niskich zarobków CZD nie jest atrakcyjnym miejscem pracy dla pielęgniarek. Według ich wyliczeń codziennie brakuje 70 pielęgniarek, zatem bezpieczeństwo pacjentów jest zagrożone nawet bez strajku.

Dyrekcja twierdzi: Jedynym postulatem było zwiększenie wynagrodzenia

Dyrekcja szpitala przekonuje z kolei, że jedynym postulatem zgłaszanym w sporze zbiorowym było zwiększenie wynagrodzenia o 35 proc. Dyrektor CZD Małgorzata Syczewska poinformowała, że w propozycji przedstawionej związkowi Instytut zaproponował taki podział środków przeznaczonych na podwyżki, który gwarantowałby istotny wzrost wynagrodzenia w grupie najmniej zarabiających.

Syczewska zadeklarowała, że wciąż jest gotowa do rozmów z pielęgniarkami, ale - jak podkreśliła - muszą one uwzględniać warunki funkcjonowania i sytuację finansową Instytutu. Z naszego punktu widzenia ekstremalna forma strajku może potencjalnie stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów - zauważyła.

Pielęgniarki: Nikomu w tym szpitalu nic się nie stało, opieka jest zapewniona

Pielęgniarki zapewniają, że podczas weekendu, gdy trwał strajk, szpital działał tak, jak w inne świąteczne dni - dzieci były przyjmowane, przebywały na oddziałach. Nikomu w tym szpitalu nic się nie stało, opieka jest zapewniona - powiedziała przewodnicząca związku pielęgniarek i położnych w CZD Magdalena Nasiłowska.

Pielęgniarki - jak same mówią - oczekują konstruktywnych i mądrych decyzji. Zdaniem Nasiłowskiej dyrekcja przedkłada strajkującym kolejne porozumienia, które są nie do przyjęcia. Zarzucała również dyrekcji, że w proponowanych porozumieniach są zapisy ograniczające swobodę działalności związku zawodowego. Syczewska temu zaprzeczała, wskazując, że było wręcz przeciwnie, gwarantowało ono związkowi wpływ na decyzje kadrowo-płacowe dotyczące pielęgniarek i położnych.

Średnia płaca pielęgniarki w Instytucie to - jak podaje dyrekcja - wraz z dodatkami 4,9 tys. zł brutto, zależy ona m.in. od stażu pracy i specjalizacji. Pielęgniarka bez doświadczenia otrzymuje płacę zasadniczą w wysokości ok. 2,5 tys. brutto, a po okresie próbnym również dodatki.

IPCZD jest jednym z największych specjalistycznych szpitali pediatrycznych w Polsce. Od lat zmaga się z finansowymi problemami. Obecnie zobowiązania ogółem placówki wynoszą 336 mln zł, w tym zobowiązania wymagalne - 23 mln zł (stan na koniec I kw. 2016 r.). W połowie grudnia 2015 r. minister skarbu państwa pozytywnie rozpatrzył wniosek CZD dot. udzielenia 100 mln zł pożyczki. Została ona uruchomiona w styczniu 2016 r. z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców.

(mal)