"Nie zablokujemy TikToka i nie będziemy wyłączać ludziom routerów. Ustawa o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa odnosi się do podmiotów tego systemu, m. in. administracji publicznej, banków, szpitali " - podkreśla w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" minister w KPRM Marek Zagórski.

REKLAMA

Gazeta pyta, czy gdy przepisy KSC zaczną obowiązywać, w mediach społecznościowych będzie można zwoływać się na protesty uliczne. "DGP" wskazuje, że ustawa pozwoli odcinać adresy IP i strony internetowe "poleceniem zabezpieczającym", wydawanym przez ministra ds. informatyzacji.

Oczywiście, że tak. Nie zablokujemy TikToka i nie będziemy wyłączać ludziom routerów. Ustawa odnosi się do podmiotów krajowego systemu cyberbezpieczeństwa (m.in. administracji publicznej, banków, szpitali) - mówi Zagórski.

Gazeta zwraca uwagę, że ustawa pozwoli odłączać wybrane adresy IP czy strony internetowe, np. Facebooka.

Tylko w trakcie incydentu krytycznego. Można sobie oczywiście wyobrazić, że wskutek ataku hakerskiego jakaś popularna strona stanie się źródłem takiego incydentu - i dostęp do niej zostanie zablokowany. Ale, po pierwsze, to wręcz nieprawdopodobne, a po drugie, taka decyzja zostałaby podjęta jedynie w sytuacji zagrożenia funkcjonowania państwa - zapewnia minister.

Według "DGP", te zapisy budzą większe emocje niż w poprzedniej wersji KSC, bo zaszła w nich groźna zmiana: polecenie o wyłączeniu będzie można wydać bez uzasadnienia, "jeżeli wymagają tego względy obronności lub bezpieczeństwa państwa lub bezpieczeństwa i porządku publicznego". Tak szerokie kryteria zmieszczą wszystko.

Nie jest groźniej - wręcz przeciwnie. Zacznijmy od tego, że ten przepis został zmodyfikowany w taki sposób, iż polecenie zabezpieczające będzie miało charakter decyzji administracyjnej. Musi ona być jednak skuteczna, bo trudno, byśmy wnioskowali do tego, który nas atakuje, żeby uprzejmie wyraził zgodę, by go wyłączono. Musimy mieć narzędzia, żeby w wyjątkowych okolicznościach szybko reagować. Stąd natychmiastowe wejście w życie takiej decyzji i możliwość odstąpienia od publikacji uzasadnienia w części zawierającej informacje niejawne, ale cały czas z możliwością odwołania się od tej decyzji do sądu. Oprócz krytyki chciałbym usłyszeć propozycję takiego rozwiązania, które pozwoli nam odpowiadać na zagrożenia - a jednocześnie zawęzi potencjalne pole do nadużyć, którego stworzenie nam się zarzuca. Nie dostałem takiej propozycji - mówi Zagórski.

Zdaniem gazety, niepokój, jaki budzą przepisy KSC, wynika też z kontekstu - w tym samym czasie resort sprawiedliwości przedstawił projekt ustawy o wolności słowa w internecie, która grozi cenzurą.

Raczej wzmacnia pozycję użytkownika internetu wobec największych platform społecznościowych, które dziś uzurpują sobie prawo decydowania, co można publikować, a czego nie - i nie odpowiadają za to przed demokratycznymi instytucjami - odpowiada rozmówca "DGP".