Microsoft pomaga chińskim władzom cenzurować internet – twierdzi "The Guardian". Koncern z Redmond dostarczył im program, pozwalający na usuwanie z blogów drażliwych wyrazów, np. "wolność" i "demokracja".

REKLAMA

Jak wylicza brytyjski dziennik, zabronione jest też użycie wyrażeń "demonstracja" oraz "Tiananmen", gdzie w 1989 roku doszło do masakry studentow.

Zabezpieczenie wbudowano w uruchomiony w Chinach w ubiegłym miesiącu przez amerykańsko-chińską spółkę internetowy pakiet obsługujący blogi, MSN Spaces - pisze dalej dziennik - Microsoft w spółce posiada 50 proc. udziałów.

Jak mówił "Guardianowi" rzecznik Microsoftu, zabezpieczenia, to cena, jaką firma musi płacić za "rozpowszechnianie korzyści płynących z blogów i komunikacji online".