Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś składa wniosek o upublicznienie materiałów zgromadzonych przez CBA i prokuraturę w śledztwie w jego sprawie. "Nie obawiam się o swoją uczciwość; operacja służb przeciwko mnie i mojej rodzinie ma na celu jedynie zmuszenie mnie do rezygnacji" - napisał Banaś.

REKLAMA

Marian Banaś oświadczenie w tej sprawie opublikował na swoim profilu na Twitterze. Sprawa ma związek ze wszczętym pod koniec 2019 roku przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku śledztwem dotyczącym m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Podstawą wszczęcia postępowania były trzy zawiadomienia, które wpłynęły do białostockiej prokuratury od grupy posłów opozycji, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Szanowni Pastwo, zachcam do zapoznania si z moim owiadczeniem dot. wniosku o upublicznienie materiaw zgromadzonych przez CBA i Prokuratur. pic.twitter.com/EcXoqYbV8v

marian_banas7 czerwca 2021

Szef NIK w dzisiejszym oświadczeniu poinformował, że kieruje do szefa MSWiA, ministra-koordynatora ds. służb specjalnych Mariusza Kamińskiego i ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry "wniosek o upublicznienie wszystkich materiałów zgromadzonych przez blisko 2 lata tak, aby opinia publiczna mogła zapoznać się ze wszystkimi dokumentami zgromadzonymi w ww. sprawie".

"Zbieranie haków na mnie i moją osobę"

Banaś, jak wyjaśnił, domaga się jasnej odpowiedzi na pytanie o cel tego śledztwa. "Od niemal dwóch lat zespół funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prokuratury zbiera dowody na popełnienie przeze mnie rzekomych przestępstw, o których tak chętnie informuje się i szeroko komentuje w mediach. Szykanowani są moi bliscy, dzieci, żona, synowa, nawet moje wnuki były świadkami czynności operacyjnych służb w domu syna. Moi byli współpracownicy, znajomi oraz ich firmy są obiektem przeszukań przez funkcjonariuszy CBA. Ogromne siły i środki zaangażowane zostały w jednym celu: zebrania haków na mnie i moją rodzinę" - napisał.

Szef NIK podkreślił, że dwa lata temu szef MSWiA "osobiście poinformował opinię publiczną, że jest w posiadaniu materiałów, które w niezbity sposób dowodzą" popełnienia przez Banasia przestępstwa. "To już prawie dwa lata odkąd Mariusz Kamiński skierował przeciwko mnie zawiadomienie do prokuratury regionalnej w Białymstoku. Przez ten czas pomimo domniemanych dowodów o jakich mówił Minister SWiA, prokuratura nie przesłuchała mnie ani w charakterze świadka, ani w charakterze podejrzanego" - dodał.

Banaś zapytał w oświadczeniu, czy w postępowaniu "chodzi o rzetelne wyjaśnienie sprawy, czy bardziej o gnębienie jego i jego rodziny". "W mojej ocenie jest to forma szantażu mającego na celu zmuszenie mnie do ustąpienia ze stanowiska Prezesa Najwyższej Izby Kontroli" - ocenił.

W piśmie tym szef NIK zapewnił, że jest "człowiekiem prawym i zasłużonym dla Państwa Polskiego", ceni sobie "transparentność i uczciwość, zarówno w relacjach z ludźmi, jak i w biznesie". "Nie obawiam się o swoją uczciwość, być może popełniłem zwykłe ludzkie błędy, za które przyjdzie mi odpowiedzieć przed niezależnymi sądami, ale nigdy nie dopuściłem się świadomie przestępstw i nigdy nie działałem na szkodę interesu publicznego" - podkreślił.

"Oczekuję więc upublicznienia wszystkich dowodów z akt śledztwa, do których z pewnością się odniosę i wykażę, że cała operacja służb zainicjowana przez Mariusza Kamińskiego przeciwko mojej osobie jak i mojej rodzinie miała na celu jedynie zmuszenie mnie do rezygnacji z pełnienia funkcji Prezesa NIK" - napisał Banaś.