Łódzka prokuratura nie wie kiedy, do Sejmu wpłynie wniosek o uchylenie immunitetu posłowi Stanisławowi Łyżwińskiemu. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wezwał dziś prokuratorów do niezwłocznego sporządzenia takiego wniosku.

REKLAMA

Rzecznik łódzkiej prokuratury informuje, że cały czas zbierane są dowody w sprawie: Faktem jest, że do wykonania zostały nieliczne już czynności. Niezwłocznie po ich realizacji, skierowany zostanie wniosek o uchylnie immunitetu pana posła Łyżwińskiego. Dzisiaj nie jestem w stanie jednoznacznie sprecyzować daty, kiedy to nastąpi - powiedział reporterce RMF FM Krzysztof Kopania.

Zbigniew Ziobro oświadczył, że po uzyskaniu w Łodzi informacji na temat stanu tego śledztwa, polecił tamtejszemu prokuratorowi apelacyjnemu "niezwłoczne" wystąpić o uchylenie immunitetu

poselskiego Łyżwińskiemu.

Ocenił, że prokuratura ma już wystarczająco dużo materiałów, by sformułować i wysłać taki wniosek. Dodał, że jego zdaniem dowody te świadczą o "poważnym prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa" przez Łyżwińśkeigo.

Śledztwo w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie wszczęto w grudniu ub. roku, po publikacji w "Gazecie Wyborczej". Tekst powstał na podstawie relacji Anety Krawczyk, byłej działaczki Samoobrony, która utrzymuje, że pracę w partii dostała za usługi

seksualne świadczone Łyżwińskiemu i Andrzejowi Lepperowi.

Prasa donosi, że śledczy chcą postawić Łyżwińskiemu zarzuty oferowania pracy w zamian za korzyść osobistą, zmuszania do usług seksualnych oraz gwałtu. Grozi za to do 12 lat więzienia.

Procedura przewiduje, że wniosek o uchylenie immunitetu formułuje prowadząca śledztwo prokuratura. Drogą służbową trafia on do Prokuratury Krajowej, która go opiniuje, a Prokurator Generalny formalnie przedkłada wniosek marszałkowi Sejmu.

W śledztwie przesłuchano dotąd ponad 150 osób. Zarzuty przedstawiono trzem: radnemu Samoobrony sejmiku województwa łódzkiego Jackowi P. (jest aresztowany), b. działaczowi Samoobrony z Myślenic Franciszkowi I. i b. działaczowi tej partii z Tomaszowa Mazowieckiego - Pawłowi G. Pierwszemu z nich zarzuca się m.in. nakłanianie Krawczyk do przerwania ciąży i narażenie życia kobiety, za co grozi do 8 lat więzienia. Drugi jest podejrzany o poplecznictwo i podżeganie do składania fałszywych zeznań, a Pawłowi G. - grożenie śmiercią Krawczyk i poplecznictwo. Obu grozi do 5 lat więzienia.