"Życie zmusi nas do rozwoju nekropolii wirtualnych. Miasta pęcznieją, koszt pochówku jest wysoki. Na Zachodzie kultura chowania popiołów w parkach pamięci przyjęła się już dawno. Będziemy szli w tym kierunku, że realne pochówki będą marginalizowane, ich rola ograniczy się do rozsypania popiołu. A dla popiołu jest wszystko jedno, czy zostanie rozsypany na trawie czy nad morzem. Pamięć jest ważniejsza!" - mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Michałem Dobrołowiczem Dariusz Pałęcki, twórca i administrator Wirtualnego Cmentarza. Sprawdzamy, dlaczego internauci lubią zmieniać pogodę na cmentarzu, kto tworzy e-groby dla zwierząt i kto na Wirtualnym Cmentarzu wpisuje najbardziej zaskakujące komunikaty.

REKLAMA

Michał Dobrołowicz, RMF FM: Co można robić na Wirtualnym Cmentarzu? Coś więcej, coś innego czy to samo, co na tym tradycyjnym?

Dariusz Pałęcki, twórca i administrator Wirtualnego Cmentarza: Na Wirtualnym Cmentarzu można przechować wspomnienia, które są w charakterze zdjęć i wpisów. Można bardzo dobrze umieścić je na cmentarzu wybierając sobie typ nagrobka związany z wyznaniem.

Można dobrać też pogodę...

Tak, wchodząc i odwiedzając cmentarz można zarządzać pogodą i zdecydować, czy to jest zima czy lato.

Tutaj możesz odwiedzić Wirtualny Cmentarz

Ile osób odwiedza Wirtualny Cmentarz?

Miesięcznie przeciętnie około trzydziestu osób.

Teraz pewnie dużo więcej?

Tak, zdecydowanie. Pamięć o zmarłych zostaje przywołana w okresie pierwszego listopada. Serwery nie wytrzymują takiego ruchu.

Wiem, że zdarzają się przypadki, w których Wirtualny Cmentarz działa niemal terapeutycznie...

To prawda. Cmentarz Wirtualny podzielony jest na cmentarz dla ludzi i cmentarz dla zwierząt. W Polsce jest niewiele miejsc, gdzie można pochować naszych czworonożnych, dwunożnych czy skrzydlatych pupili. Zdarzyła się kiedyś fajna historia, w której ojciec kilkuletniej dziewczynki napisał do mnie dziękując za to, że Wirtualny Cmentarz pomógł jego córce po tym, jak zmarła jej ukochana świnka morska. Dziecko nie mogło dać sobie z tym rady, popadło w depresję, lekarze nie mogli sobie z tym poradzić. Pomogło pochowanie świnki na e-cmentarzu, dziecko miało wrażenie, że świnka żyje, tylko że jest w innym świecie. Regularnie do niej zaglądało.

Na Wirtualnym Cmentarzu można pochować nie tylko kota, psa czy świnkę morską?

Można pochować każde zwierzę! I oczywiście każdego człowieka na cmentarzu na ludzi.

Jest specjalna kategoria: gryzonie... To cmentarz dla zwierząt oczywiście!

Jest specjalna kategoria "konie". Są osoby, które wykupują konie z rzeźni, ratują je, opiekują się nimi, a potem chowają je na cmentarzu. Dlatego powstała sekcja dla nich.

I każdego dnia można zapalać e-znicze...

Tak, postawienie e-zniczy czy e-kwiatów jest bezpłatne. Jeżeli ktoś chce specjalnie udekorować grób, to są z tym związane jakieś drobne opłaty.

Internauci rywalizują między sobą: że ktoś ma ładniejszy nagrobek, więcej e-zniczy...?

Ja takiej rywalizacji nie widzę. Wirtualny Cmentarz to wizualizacja naszej pamięci: zdjęcia ludzi, którzy są nam bliscy, których dobrze wspominamy.

Teraz, w okolicy listopada, więcej osób chowanych jest na Wirtualnym Cmentarzu?

Zdecydowanie tak. Robią to często osoby z zagranicy, które nie mogą przyjechać do Polski. Wirtualny Cmentarz pełni dla nich bardzo ważną funkcję.

Jak pan przewiduje: czy wirtualne cmentarze zmienią się? Pójdą w inną stronę?

Życie zmusi nas do rozwoju takich nekropolii wirtualnych. Miasta pęcznieją, koszt pochówku jest wysoki. Na Zachodzie kultura chowania popiołów w parkach pamięci przyjęła się już dawno. Będziemy szli w tym kierunku, że realne pochówki będą marginalizowane, ich rola ograniczy się do rozsypania popiołu. A dla popiołu jest wszystko jedno, czy zostanie rozsypany na trawie czy nad morzem. Pamięć jest najważniejsza!

Czy któryś z wirtualnych grobów zaskoczył pana?

Zaskoczyła mnie korespondencja, którą żona prowadziła z mężem. On zmarł w młodym wieku, zostawił dwójkę dzieci. Jego żona codziennie wchodzi na Wirtualny Cmentarz, żeby komunikować się ze zmarłym mężem: opisuje, co robiła w pracy, co jadła na obiad, co dzieci robiły w szkole. Ona znalazła drogę do podzielenia się z nim swoim codziennym życiem.