W Polsce „lista Wildsteina”, na Litwie rezerwistów KGB. Wydaje się, że lustracyjna gorączka rozlewa się po Europie Wschodniej. Ale czy wszędzie jest nią aż takie zainteresowanie? Łotysze podchodzą do lustracji z rezerwą.

REKLAMA

W byłych republikach bałtyckich za czasów ZSRR z KGB współpracowało tysiące osób. Czy teraz ich nazwiska podane zostaną do publicznej wiadomości?

Na Łotwie lustracja nie ma wielu zwolenników. Ale nie ma się co dziwić, skoro blisko 60 proc. mieszkańców Rygi uważa, że ma rosyjskie korzenie, a czasy istnienia imperium wspomina z nostalgią.

Bardzo dużo osób pracowało w KGB, ale w czasach Związku Radzieckiego działała zgodnie z prawem i była bardzo potrzebna - mówi jeden z mieszkańców Rygi. Ale także Janins Jurkans deputowanych łotewskiego parlamentu nie jest zwolennikiem lustracji na Łotwie. Społeczeństwo jest mocno rozdrobnione i lustracja jeszcze bardziej je poróżni - twierdzi.

Problem stanowi także dostęp do dokumentów, bo tych na Łotwie nie ma. Są jedynie spisy materiały są w Moskwie a Moskwa ich nie odda - dodaje Jurkans.

Na razie Łotysze borykają się z problemem własnej tożsamości, być może później przyjdzie czas na rozliczanie się z przeszłością.