Jak refundować, by nie refundować? Sposób znalazło Ministerstwo Zdrowia. Nasza reporterka przygotowała listę niemal 90 preparatów, za które zapłacimy 100 proc. ceny, choć są na tzw. wykazach leków refundowanych.

REKLAMA

Do takich preparatów resort zdrowia deklaruje dopłaty. Jak sprawdziliśmy, tylko na papierze.

Owa „refundacja” wygląda tak. Lekarz wypisuje receptę na popularny lek nasercowy. W aptece kosztuje on prawie 12 złotych, dopłata z resortu zdrowia wynosi 2,7 zł. Rachunek wydaje się prosty: za lekarstwo pacjent powinien zapłacić 9,3 zł. Powinien, ale musi zapłacić… 12 zł, czyli 100% ceny.

Taki jest efekt wprowadzenia bardzo skomplikowanych przeliczników. Pacjent zwykle nic o tym nie wie i jest przekonany, że płaci tylko część ceny. Najciekawsze jest jednak tłumaczenie resortu, który twierdzi, że to żadne oszustwo, a jedynie troska o zdrowie pacjenta.