"Według dostępnej nam dziś wiedzy nie można powiedzieć, że marihuana leczy nowotwory" - przekonują w rozesłanym do mediów oświadczeniu konsultanci krajowi oraz onkologiczne towarzystwa naukowe z całej Polski. Tymczasem w Sejmie jest już projekt ustawy klubu Kukiz'15 pozwalającej pacjentom samodzielnie uprawiać konopie i przygotowywać z nich przetwory na potrzeby terapii.

REKLAMA

Lekarze przekonują, że badania, które sugerują przeciwnowotworowe działanie preparatów z marihuany, miały wyłącznie charakter eksperymentalny, a ich wyniki nie zostały potwierdzone w warunkach klinicznych.

Preparaty te nie są zarejestrowane w tym wskazaniu w jakimkolwiek kraju na świecie. Dotychczasowe doświadczenia w ich stosowaniu dotyczą wyłącznie niepożądanych objawów towarzyszących chorobie nowotworowej i jej leczeniu, takich jak nudności i wymioty związane z chemioterapią lub radioterapią, bóle, duszność i brak apetytu - czytamy w oświadczeniu.

ZOBACZ TREŚĆ OŚWIADCZENIA

"Marihuana tylko likwiduje ból"

Musimy odróżnić uśmierzanie bólu od leczenia. Wyniki badań nie potwierdzają, żeby marihuana mogła działać terapeutycznie. Ona tylko likwiduje ból - mówi w rozmowie z RMF FM doktor Leszek Borkowski, farmakolog z warszawskiego Szpitala Wolskiego.

W swojej 44-letniej praktyce stykałem się z różnymi, cudownymi doniesieniami o wielu produktach leczniczych, które miały rzekomo natychmiast leczyć nowotwory, przypomnę: poroże jelenia i inne różne cudowne leki. Niestety, do dzisiaj one nie weszły do lecznictwa, bo ich przydatność w leczeniu nowotworów okazała się zerowa - dodaje dr Borkowski. Podkreśla, że lecznicza marihuana to temat interesujący, ale niezamknięty. Ani w sensie pozytywnym, ani w sensie negatywnym. Niezakończone są jeszcze różne badania, które dadzą odpowiedź na temat tego, czy ten lek może być stosowany w zwalczaniu nowotworów - przyznaje dr Borkowski.

Politycy za dalszymi pracami nad projektem ws. leczniczej marihuany

W ostatnim czasie zrobiło się głośno o "leczniczej marihuanie" za sprawą byłego rzecznika SLD Tomasza Kality. Polityk walczy ze złośliwym guzem mózgu, na Facebooku opublikował post i zaapelował do posłów, by zalegalizowali medyczną marihuanę.

Od kiedy wiem, że mam wielopostaciowego glejaka życie całkowicie się zmieniło. Doceniam je, jak nigdy wcześniej. Ponoć pomaga olej z marihuany. To straszne, że aby zrobić w mojej sytuacji wszystko, co możliwe, musiałbym łamać prawo. Oby mój post dał rządzącym do myślenia - napisał Kalita.

W połowie sierpnia po tym wpisie przedstawiciele wszystkich klubów w rozmowie z dziennikarzami opowiedzieli się za dalszymi pracami nad projektem.

Jesteśmy gotowi rozważyć dopuszczenie marihuany do celów leczniczych. Natomiast jesteśmy stanowczo przeciwni hodowli marihuany na własny użytek - mówił wówczas poseł PiS Łukasz Schreiber.

Zadeklarował, że klub Prawa i Sprawiedliwości opowiada się za dalszymi pracami nad projektem nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zwrócił uwagę, że "zmiany muszą rzeczywiście pomagać chorym, a nie stać się furtką do hodowli czy konsumpcji marihuany".

Co zakłada projekt ustawy?

Projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii autorstwa Kukiz'15 zakłada m.in., że po uzyskaniu odpowiedniego zezwolenia pacjenci mogliby samodzielnie uprawiać konopie i sporządzać przetwory na potrzeby terapii u pacjentów, u których konwencjonalna farmakoterapia jest nieskuteczna lub zbyt obciążająca, o ile wiedza medyczna wskazuje na możliwość poprawy tym sposobem stanu zdrowia lub jakości życia pacjenta.

Na początku marca sejmowa komisja ustawodawcza uznała, że projekt - złożony przez klub Kukiz'15 w lutym - może być dalej procedowany, jednak od tamtej pory prace nad nim nie były kontynuowane.

(mal, mpw)