Żeby zorganizować niektóre pogrzeby konieczna będzie zgoda sanepidu. Nagrobek nie będzie już własnością tego, kto go postawił, a gminy lub Kościoła. To małżonek będzie w pierwszej kolejności decydował o tym gdzie i jak zostanie pochowany bliski. Takie zmiany przewiduje nowa ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Zostanie kompleksowo znowelizowana po 62 latach. Rząd przygotował projekt, właśnie trwają konsultacje. Nowe przepisy mają wejść w życie w połowie przyszłego roku. Budzą tyle samo nadziei, co kontrowersji.

REKLAMA

Cała branża postulowała o to, by powstała nowa ustawa, bo obecna, która jest z 1959 roku, tak naprawdę jest kalką ustawy z 1932 roku. Czyli z minionej epoki, minionego systemu, nie przystająca w ogóle do dnia dzisiejszego. Na taką ustawę czekamy, na unormowanie rzeczy, które do dziś są nieunormowane, to działa na zasadzie żywiołu - mówi RMF FM prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego Krzysztof Wolicki.

TREŚĆ OBOWIĄZUJĄCEJ USTAWY>>>

TREŚĆ PROPONOWANEJ NOWELIZACJI>>>

Koniec z chaosem

Nowa ustawa przewiduje ogromne zmiany. Dość powiedzieć, że archaiczny akt prawny zawiera 24 artykuły, ten właśnie projektowany ma ponad 160 artykułów. Uregulowane zostaną podstawowe sprawy, jak choćby to kto może być przedsiębiorcą pogrzebowym. Wprowadzony zostanie elektroniczny rejestr takich przedsiębiorców, który będzie powszechnie dostępny w internecie.

Dziś łatwiej jest założyć zakład pogrzebowy niż budkę z hot-dogami. Bo żeby mieć budkę to trzeba mieć lokal, zaświadczenia sanepidu, ciepłą i zimną wodę, a tak naprawdę tam żadnego zagrożenia nie ma. Natomiast w zakładach pogrzebowych, gdzie mamy do czynienia z ciałem, gdzie są różne choroby i zakażenia - nie potrzeba nic. Tak naprawdę na dziś potrzeba jedynie dowód osobisty, żeby się wpisać do Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej. Nie trzeba mieć samochodu, lokalu. Można nie mieć nic i być przedsiębiorcą pogrzebowym - komentuje Wolicki

Według nowego projektu przedsiębiorcą pogrzebowym będzie mógł zostać tylko ten, kto posiada dom pogrzebowy wyposażony w chłodnię, miejsce do przygotowania ciała, do przechowywania ciała oraz zatrudnia pracowników.

W projekcie jest jeszcze wpisane obowiązkowe miejsce do odprawiania ceremonii pogrzebowych - my w uwagach do projektu skreśliliśmy ten punkt, bo są miejscowości, gdzie pogrzeby odbywają się tylko i wyłącznie w kościołach. To zbyteczne by przedsiębiorca inwestował w kaplicę, która nigdy nie zostanie wykorzystana - przekonuje prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego.

Prawo do grobu

Ustawa reguluje także zasady rezerwacji miejsca pochówku - będzie można jej dokonać na 20 lat. Dobrze, że to uregulowano - mówi mecenas Andrzej Karczewski z krakowskiej adwokatury.

Ta rezerwacja uprawnia osobę, która jest fundatorem grobu do budowy nagrobka, do decydowania o tym kto ma być w grobie pochowany, ale również do przeniesienia tego prawa na inną osobę. W ciągu tych 20 lat ma dojść do pochówku. Jeżeli do niego nie dojdzie ta umowa rezerwacyjna wygasa. Natomiast w sytuacji, w której doszłoby do pochówku pierwszej osoby, ta umowa rezerwacyjna ulega przekształceniu w prawo do grobu. I prawo to również wygasa po 20 latach od pochowania ostatniej osoby. Prawo do grobu będzie liczone od momentu pochówku. Konieczne jest wniesienie ponownej opłaty i każdorazowo po kolejnym pochówku prawo do grobu przedłuża się o lat 20 - tłumaczy mecenas

To nie będzie już twój nagrobek

Jeśli po 20 latach nikt się nie zgłosi i nie wniesie opłat, to można zlikwidować grób i pochować kolejną osobę. I tutaj pojawia się spora kontrowersja, choć zaproponowany przepis może stanowić też problem jeszcze podczas użytkowania grobu przez bliskich osoby pochowanej. Ustawa zakłada, że zabudowa grobowca, jego obramowanie czy płyta nagrobna w momencie wykonania stają się własnością właściciela cmentarza - czyli w praktyce gminy lub kościoła.

Te zmiany są niekorzystne - mówi nam Krzysztof Wolicki. W chwili obecnej jest taka zasada, że to co jest w ziemi stanowi własność cmentarza, to co jest nad ziemią stanowi własność dysponenta grobu. To jest uczciwe podejście. Natomiast projektodawca ustawy cofnął się do ustaw rzymskich, które mówią, że to co jest związane z gruntem należy do właściciela gruntu. To jest nieporozumienie. Nie wiemy czemu miałoby to służyć. Zapytałem podczas negocjacji z rządem - jeśli przyjadę na grób mojego dziadka, który będzie własnością cmentarza, to co będzie jeśli ten pomnik zdejmę i wywiozę? Czy to będzie kradzież tego pomnika czy nie? Nie uzyskałem odpowiedzi. Pewne rzeczy są nieprzemyślane, gdyby były wcześniej konsultowane z branżą, to by nie było takich kwiatków - dodaje prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego.

Z dystansem do tego rozwiązania podchodzi także mecenas Andrzej Karczewski. Zgodnie z nowymi przepisami fundator grobu ma uprawnienie do przerabiania lub odnawiania grobowców. Natomiast zakres tego przerabiania czy odnawiania to będą okoliczności rozwijane później w orzecznictwie, w sądach. Czy to może polegać na usunięciu całości i postawieniu nowego nagrobka? Czy jedynie na czynnościach w zakresie odświeżenia wyglądu czy modyfikacji tego co już jest? Nie wyobrażam sobie, że fundator grobu nie mógł tego wszystkiego wykonać. To może jedynie ułatwiać postępowanie właściciela cmentarza z nagrobkiem, jeśli minęło 20 lat, a nie ma spadkobierców pochowanego - zauważa adwokat.

Kto zdecyduje o pogrzebie

Nowością jest wprowadzenie hierarchii osób, które mogą decydować o naszym pogrzebie. Jest to rozwiązanie potrzebne - nie ma wątpliwości mecenas Andrzej Karczewski, który na co dzień zna praktykę pogrzebową.

Według nowych przepisów o organizacji pogrzebu, wyboru miejsca pochówku czy podjęciu decyzji o ewentualnej kremacji będzie miała prawo zdecydować w pierwszej kolejności osoba wskazana w testamencie.

W dalszej kolejności to jest małżonek, zstępni czyli dzieci, wstępni czyli rodzice, krewni boczni, powinowaci, a jeśli nie ma nikogo - osoba, która dobrowolnie się do tego zobowiąże. Dotychczas przepisy wskazywały uprawnionych do zajmowania się pochówkiem, ale nie przewidywały kolejności. To mogło budzić spory czy kontrowersje. Trzeba ocenić te rozwiązania jako potrzebne i wskazane.

Łatwiej będzie stworzyć drzewo genealogiczne

Projektowane przepisy zakładają, że powstanie też elektroniczny rejestr grobów. Dziś funkcjonuje kilka serwisów internetowych, które inwentaryzują groby na cmentarzach, ale zcentralizowanie takiego działania pomoże w szukaniu krewnych, rodzin, odnalezieniu grobów starych znajomych czy w tworzeniu drzew genealogicznych.

Pomysł niezły, ale będzie kosztowny - ostrzega przedstawiciel branży funeralnej. To kwestia postawienia serwerów, wprowadzenia tych danych - to jest potężna robota. Na przykład Cmentarz Bródnowski w Warszawie, gdzie pochowanych jest 2 miliony osób - katorżnicza robota. Kto za to zapłaci? Cmentarze podniosą ceny za opłaty, żeby zatrudnić ludzi do inwentaryzacji grobów. Jeżeli ustawodawca chce wprowadzić takie rozwiązanie, to powinien znaleźć na to środki finansowe ­- uważa Krzysztof Wolicki.

Sanepid na pogrzebie

Dużo kontrowersji budzi też przepis o wymaganej na pogrzeb zgodzie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Miałaby być ona konieczna w przypadku, jeśli w grobie rodzinnym wcześniej pochowana została już osoba, która zmarła na choroby zakaźne. Wtedy na tzw. dochowanie, czyli pogrzeb kolejnej osoby w tym samym grobie, musiałby zgodzić się sanepid. Wszystko dla ochrony żałobników.

My wychodzimy z założenia, że wszystkie osoby zmarłe na choroby zakaźne nie powinny być chowane do ziemi, a kremowane - przekonuje prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego. Temperatura w graniach 900 stopni Celsjusza wypali wszystko i nie byłoby problemu. Z tym sanepidem jest pewien problem. Covid nie został uznany za chorobę zakaźną, bo gdyby był uznany to rozporządzenie mówi jasno - ciało trzeba owinąć w płótno nasączone substancja bakterio- i wirusobójczą, włożyć do trumny, trumnę odkazić, włożyć do worka plastikowego i pochować w ciągu 24 godzin. Z tymże na cmentarzu trumnę wyjmujemy z worka i wkładamy samą trumnę. Natomiast rozporządzenie uzupełniające ws. Covid mówi, że ciała osób zmarłych na Covid po odkażeniu wkładamy do worka i z tym workiem kładziemy do trumny i chowamy. A jeśli idzie do kremacji to potrzebne są dwa worki. Chory pomysł. Plastik to nie jest rzecz biodegradowalna, zwykła chemia. Albo leży w glebie, albo podczas kremacji zanieczyszcza powietrze. Z resztą chowając ciało osoby zakażonej na Covid do ziemi, ten worek rozłoży się za 200 - 400 lat. I teraz czy przy pogłębianiu grobów, przy ekshumacjach nie będzie tak, jak przy odkryciach Faraonów w piramidach, że po otwarciu grobu cała załoga umierała? Brzydko powiedziawszy w tym worku po 20-30 latach to może być galareta, to nie ma gdzie ujść. I teraz nie wiadomo, bo nie wiemy jak ten wirus będzie się rozwijał, czy przetrwa na ciele. Bo niektóre z chorób zakaźnych po kilkanaście lat przeżywają, a z Covid-19 nie wiadomo. Lepiej, byłoby chować bez worka, bo ziemia wyciąga wszystko. Ale my stoimy na stanowisku, że ciała zmarłych na Covid-19 powinny zostać poddane kremacji. Dobro ogółu powinno być ponad dobrem jednostki czy poglądami - uważa Krzysztof Wolicki.

Koroner, jak na filmach

Projekt ustawy przewiduje też stworzenie nowej funkcji - koronera. Dotychczas kojarzymy go raczej z hollywoodzkimi produkcjami, ale wkrótce możemy mieć nieco Ameryki w Polsce. Zadaniem koronera byłoby wyłącznie stwierdzenie zgonu - na dojechanie na miejsce zgonu miałby maksymalnie cztery godziny.

Jest to funkcja nowa, która ma służyć uregulowaniu sytuacji, kiedy był problem kto ma stwierdzić zgon. Bo dziś robią to lekarze POZ, lekarze w placówce medycznej czy lekarz pogotowia ratunkowego, natomiast był szereg sytuacji, w których była wątpliwość kto ma ten zgon stwierdzić - mówi RMF FM krakowski adwokat.

Natomiast przedstawiciel branży funeralnej dodaje, że Ten koroner ma w miarę szybko stwierdzić zgon, po to, żeby te ciała nie leżały na ulicy, jak do tej pory. Zdarzało się, że ciało leżało dwanaście, czternaście godzin, bo nie miał kto przyjechać i stwierdzić zgonu.

Koronerem będzie mógł zostać lekarz o specjalności z medycyny sądowej, intensywnej terapii, anestezjologii, medycyny ratunkowej lub lekarz z co najmniej trzyletnim stażem oraz szkoleniem w zakładzie medycyny sądowej. Koroner będzie podejmował czynności na wezwanie policji, prokuratury, straży pożarnej czy kierownika Domu Pomocy Społecznej, jeśli tam dojdzie do zgonu.

Zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego w toku prac nad projektem ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych nazwa "koroner" powinna zostać zmieniona

Według nas to ma być lekarz stwierdzający zgon - mówi Krzysztof Wolicki. Ten koroner jest nieszczęśliwą nazwą, ale trudno znaleźć lepszą. Bo może to rodzić pewne problemy w krajach anglosaskich, jeżeli będziemy tam transportować ciało. Koroner w Anglii i krajach anglosaskich to urzędnik państwowy prowadzący postępowanie w celu ustalenia przyczyny zgonu. Czyli u nas byłby to lekarz sądowy. A ten nasz koroner to ma być lekarz, który wyłącznie stwierdza zgon, a nie jego przyczynę. Myślę, że w trakcie prac dojdziemy do jakiejś nazwy, która będzie określała tę funkcję.

Mieszkania bliżej cmentarzy?

Jest co najmniej jeszcze jeden pomysł, który budzi kontrowersje i sprzeciw - zarówno branży funeralnej, jak i samorządów. To zmiana przepisów o odległości cmentarza od zabudowań.

Strefa ochronna pozostaje bez zmian, ale legislator wymyślił sobie strefę ochronną wewnątrz cmentarza - 15 metrów, gdzie nie będzie można chować ciał, ewentualnie stawiać kolumbaria. Oczywiście ustawodawca musi się z tego wycofać, bo to jest chory pomysł. 15 metrów to cztery rzędy grobów. Wkrótce zabudowania mają być 50 metrów od grobów, a nie od ogrodzenia cmentarza, czyli faktycznie będzie można budować 35 metrów od ogrodzenia cmentarza. Ale kto będzie chciał mieszkać na samym cmentarzu? - pyta prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego Krzysztof Wolicki.

Wątpliwości ma także krakowski adwokat Andrzej Karczewski.

Jest to element dyskusyjny. Podstawową odległością jest 150 metrów, ale to jest warunkowane miejscami poboru wody dla budynków mieszkalnych. Natomiast te odległości można zmniejszyć do 50, a nawet 35 metrów, jeśli ta powierzchnia grzebalna jest w odległości 15 metrów od ogrodzenia cmentarza. Ustawa jest projektowana, więc możliwe, że te odległości będą podlegały jeszcze modyfikacjom.

Rząd zaplanował przyjęcie projektu ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych na III kwartał tego roku - to już się nie udało. Teraz ambicją Rady Ministrów jest dopięcie wszystkich pomysłów do końca roku. Zakończyły się konsultacje, trwa opiniowanie projektu. Jeśli wszystko pójdzie po myśli rządzących nowe przepisy cmentarne oraz pogrzebowe miałyby wejść w życie w czerwcu 2022 roku.