Rzecznik rządu sceptycznie odpowiada na pytanie o plany złagodzenia przepisów ws. odbierania praw jazdy kierowcom za przekroczenie prędkości. Ministerstwo sprawiedliwości zaproponowało, by za pierwsze przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym odbierać uprawnienia tylko na miesiąc, a dopiero za kolejne - na 3 miesiące. "Czy przepisy dotyczące ruchu drogowego w obszarze sankcyjnym wymagają przeglądu? Pewnie tak, nie jestem przekonany, że akurat w tym konkretnym obszarze" - zauważył Piotr Müller.

REKLAMA

Wiele wskazuje na to, że ten projekt upadnie. Zmiana zaproponowana przez resort sprawiedliwości, a nie wiodący w sprawie dróg i kierowców resort infrastruktury - była zaskoczeniem. Wiceszef tego resortu Rafał Weber nie ukrywa, że nie rozumie jej sensu.

Ministerstwo sprawiedliwości przedłożyło założenia. Z chęcią poznałbym argumentację, która przyświeca takiej inicjatywie - mówił Weber. Wliczał też, że zaostrzenie kar przyniosło radykalną poprawę bezpieczeństwa na drogach.

Z policyjnych statystyk wynika, że jeździmy wolniej i bezpieczniej. W ubiegłym roku kierowcy spowodowali 21,3 tys. wypadków. Rok wcześniej było ich o 1,5 tys. więcej, zaś cztery lata odnotowano ponad 30 tys. wypadków. Najbardziej zauważalny i najważniejszy jest spadek liczby ofiar śmiertelnych i rannych. Liczba zabitych pierwszy raz w historii nie przekroczyła 2 tysięcy - w ubiegłym roku było to 1896 osób.

W grudniu 2022 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że odbieranie praw jazdy nie może być automatyczne jedynie na podstawie policyjnego pomiaru prędkości.