W najgłośniejszej aferze korupcyjnej w kraju od pewnego czasu obserwujemy całą galerię epizodycznych postaci; wszyscy tylko nie ci najważniejsi: Rywin, Miller i Michnik. Skandal, który na początku wydawał się oczywisty, teraz gmatwa się coraz bardziej....

REKLAMA

Na początku układ afery Rywina wydawał się prosty: Agora chce kupić, grupa trzymająca władzę może sprzedać, ale nie musi. I do tego Rywin żądający 5 proc. Nie wiedzieć czemu ten prosty do identyfikacji skład od miesięcy bada się, by stwierdzić, kto jest członkiem grupy trzymającej władzę. Wydawać by się mogło, że rzecz jest oczywista – bo najprostsza – władzę trzyma ten, kto rządzi. Jednak od miesięcy nie jest to już oczywiste...

Lew milczy, a Michnik i Miller ryczą, że „po łokcie się narobili”, aby sprawdzić, kto między nimi pośredniczył. Co więcej, chcący kupić i mogący sprzedać są tak zgodni, ze nawet najbardziej dociekliwi nie znajdują

tu podstaw do mówienia o fałszu. Konfrontacje mają sens wtedy, kiedy istnieją jawnie sprzeczne zeznania - mówi Jan Rokita, członek komisji śledcze. Proszę zwrócić uwagę na specyficzną właściwość obu tych zeznań - dodaje - one nie są ze sobą głęboko sprzeczne.

I nie dość, że nie są sprzeczne, to jeszcze decydujące. Bo jak już kilka miesięcy temu mówił Michnik: Ustaliłem, że pan premier Miller nie miał tu literalnie nic wspólnego - ja to po prostu ustaliłem.

I tak to Leszek Miller po raz pierwszy w historii stał się szefem rządu i rządzącej partii, który nie ma nic wspólnego z władzą trzymającą władzę...

08:15