Ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski kandydatem do państwowej komisji ds. pedofilii. Jak ustalił nasz dziennikarz Tomasz Skory, kandydaturę związanego z opozycją demokratyczną lat 80 księdza i działacza społecznego zgłosił klub parlamentarny PSL-Kukiz'15 ze wsparciem posłów Konfederacji.

REKLAMA

Znany z nieprzejednanego stanowiska wobec molestowania dzieci duchowny rozmawia z naszym dziennikarzem. Przyznaje, że nie liczy na wybór przez Sejm, zapowiada jednak, że gdyby został członkiem komisji, chciałby się zająć między innymi przypadkami pedofilii w Kościele:

Tomasz Skory, RMF FM: Po pierwsze - czemu się ksiądz zgodził (na kandydowanie)?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Uważam, że problem pedofilii jest bardzo trudną sprawą w polskim społeczeństwie. Od 40 lat opiekuję się osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, i uważam że ten problem trzeba tez poszerzyć - właśnie o niepełnosprawnych, osoby chore psychicznie, często osoby z bardzo zaniedbanych rodzin, które w różnych środowiskach ulegają tym złym działaniom różnego rodzaju pedofilów. I to jest mój główny powód.Natomiast myślę, że samo zgłoszenie niczego nie przesądza, bo wiem jakie są naciski z różnych stron, żeby ta komisja nie funkcjonowała w sposób szeroki.

Ma ksiądz na myśli naciski jakiego rodzaju?

Komisja sama przez dziewięć miesięcy nie została powołana, chociaż były te możliwości. Dopiero po filmie braci Sekielskich, w którym zresztą wziąłem udział, dopiero wtedy i pan prezydent, i Rzecznik Praw Dziecka i premier wytypowali swoich kandydatów. Samo to już pokazuje, że wiele środowisk nie pali się, żeby ta komisja powstała. Niemniej wszystko będzie zależało od głosowania. Ja jestem zawsze chętny do współpracy, niezależnie od tego czy będę członkiem czy nie - zawsze z tego typu komisją chętnie będę współpracować. Właśnie dla dobra dzieci, szczególnie dzieci niepełnosprawnych.

Sądzi ksiądz, że sejmowa większość może powściągać takie działania komisji, jakich się spodziewamy słysząc o jej powołaniu?

Myślę, że wszystko będzie zależało od tego głosowania, jacy kandydaci przejdą. Jeżeli przejdą osoby, które rzeczywiście tym problemem zajmują się od lat, i nie są to osoby przypadkowe, tak "po linii partyjnej" - to na pewno ta komisja będzie działać. Natomiast jeżeli to będzie na tej zasadzie, że pojawią się osoby całkiem przypadkowe, które nawet nie będą miały większego pojęcia na czym problem polega - to będzie tylko przedłużanie w czasie. Niemniej uważam, że problem jest bardzo szeroki.

Ja też, jeżeli bym został członkiem zająłbym się sprawą pedofilii w Kościele, bo to środowisko doskonale znam i wiem jakie są mechanizmy i jakie są patologie. I myślę, że to byłoby tylko dla dobra Kościoła, żeby jak najszybciej te sprawy oczyścić.

Jak ksiądz ocenia swoje szanse?

Na minimalne. Dlatego, że decyduje większość sejmowa i myślę, że musiałaby się rzeczywiście stać jakaś głębsza refleksja w tej sprawie. Natomiast na marginesie tego, o co pan pyta - wszyscy jesteśmy świadkami tego, co się dzieje w Episkopacie Polski. Ta wymiana listów, bezprecedensowa, jaka nie miała miejsca w historii, między biskupem kaliskim podejrzewanym o tuszowanie pedofilii a prymasem - to pokazuje, że nawet to środowisko jest ogromnie skłócone w tej sprawie. Myślę więc, że głosowanie nie będzie łatwe, niemniej zawsze wyznaję zasadę - bo ja się nie prosiłem do tej komisji, to jeden z klubów parlamentarnych się do mnie zwrócił i przekonywał mnie - że trzeba iść do przodu. Czyli powołać komisję, działać i rozwiązywać problemy. I taka jest moja intencja, tylko taka.