Archeolodzy przez miesiąc pracowali przy budowie hotelu w centrum Krakowa bez zezwolenia - dowiedział się reporter RMF FM. "To tylko formalność" - twierdzi Wojewódzki Konserwator Zabytków. Sprawą budowy nowego kompleksu przy ulicy Stradomskiej zajmuje się już prokuratura. Swoje kontrole przeprowadziły tu wcześniej różne instytucje - NIK, wojewoda oraz ministerstwo kultury. Ponadto trzy postępowania wyjaśniające w tej sprawie prowadzi Generalny Konserwator Zabytków.

REKLAMA

Przy ul. Stradomskiej w Krakowie powstaje kompleks hotelowy z podziemnym parkingiem. Podczas prac budowlanych odkryto ruiny średniowiecznego kościoła, klasztoru, szpitala, a także cmentarzysko - prawdopodobnie z XIV wieku.

Naukowcy znaleźli tam ponad 1600 ludzkich szkieletów. Szczątki zostały przeniesione do badawczych namiotów postawionych tymczasowo na terenie budowy. Po kilku tygodniach namioty i szczątki jednak zniknęły. Jak tłumaczył przedstawiciel inwestora - to dlatego że zastosowano nowoczesną technikę. Zdecydowaliśmy się na nowocześniejszą i szybszą metodę, czyli mapping 3D. Trwało to 3 dni. Nie musieliśmy więc prowadzić tam prac tak długo, jak przy innych inwestycjach, gdzie takie metody nie są stosowane - informował Marcin Kaznowski.

Inwestor nie publikował żadnych zdjęć z miejsca budowy, na teren nie wpuszczał także dziennikarzy. Nikt nie wiedział, gdzie znajdują się szczątki oraz czy rzeczywiście są zabezpieczone i badane. To wówczas o budowie przy Stradomskiej zrobiło się głośno, zaczęły się kontrole urzędów.

Teraz okazuje się, że archeolodzy przez miesiąc pracowali na miejscu bez zezwolenia. Potwierdził to w rozmowie z reporterem RMF FM Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków Jan Janczykowski. Zrobiliśmy weryfikację naszej dokumentacji, rzeczywiście stwierdziliśmy błąd. Pozwolenia na badania archeologiczne były przedłużane. Zgodnie z przepisami przedłużenie powinno nastąpić przed upływem ważności poprzedniego zezwolenia. W tym przypadku odpowiedź od nas wyszła po upływie pozwolenia poprzedniego. Z punktu widzenia prawników jest to błąd. Natomiast z mojego punktu widzenia było to uchybienie formalne, bo nie zmieniało merytorycznej kontynuacji prac przy obiekcie. W związku z tym następne pozwolenia były już obarczone tym samym błędem - mówi reporterowi RMF FM Janczykowski.

Mimo wątpliwości, nikt nie zamierza wstrzymywać prac. Jest presja ze strony inwestora, żeby jak najszybciej skończyć prace - przyznał wojewódzki konserwator zabytków. Nikt nie czeka na decyzję Generalnego Konserwatora Zabytków. Jeśli wstrzymalibyśmy teraz prace, to stracimy najlepszy czas na wykonywanie badań, później będzie znacznie trudniej to robić. Nikt do tej pory nie zakwestionował prawomocności pozwolenia na budowę - stwierdził Jan Janczykowski.

Projekt zakłada zakończenie inwestycji w pierwszym kwartale 2020 roku.

Pracami przy Stradomskiej oburzona jest część specjalistów. Podkreślają, że to obszar znajdujący na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO z uwagi na zachowany układ urbanistyczny. Według nich nie powinny powstawać tam żadne nowe budynki. Nie jest prawdą, że na obszarach wpisanych na listę UNESCO nie można nic robić. Jest to dopuszczalne; dotyczy to skali tej zabudowy i tego jak są wpisane w krajobraz. Nowy budynek stawiany z tyłu nie przekracza swoją skalą otaczającej zabudowy - komentuje Jan Janczykowski.

W Krakowie na listę dziedzictwa UNESCO z uwagi na zachowany układ urbanistyczny wpisane jest Stare Miasto - teren wokół Plant, Stradom i Kazimierz. Specjalny plan zagospodarowania przestrzennego dotyczy jednak tylko Starego Miasta: nie można wybudować tam żadnego nowego budynku jeśli wiadomo, że w średniowieczu nie było tam budowli. Takie zapisy nie dotyczą Stradomia i Kazimierza. Dlatego deweloperzy mają tam większe pole do popisu i mogą forsować pomysł wybudowania zupełnie nowego budynku.

(ak)