W Warszawie odbywa się dziś Kongres Polskiego Stronnictwa Ludowego. O kolejną kadencję na stanowisku szefa tej partii ubiega się Władysław Kosiniak-Kamysz, a jego rywalem jest poseł Stefan Krajewski. Kosiniak-Kamysz podkreślił w swoim wystąpieniu, że ostatnie lata to był czas wielu ataków na PSL. "To był czas ciężkiej próby bycia prawdziwym ludowcem, czas próby charakterów, wytrzymałości naszych zasad" – ocenił.

REKLAMA

Tu są ci wszyscy, którzy nie ulegli pokusie, nie dali złapać się na złudną iluzję, nie skusili się na frukta władzy - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz do uczestników kongresu PSL. Tu jest ruch ludowy, tu bije serce Polski - oświadczył.

Prezes PSL mówił też o swojej goryczy po nieudanych wyborach prezydenckich, w których ubiegał się o urząd głowy państwa. Dziękował za wsparcie okazane mu w tym czasie.

Cenę swą zapłaciłem, lekcję swą odrobiłem, dziękuje za wsparcie i życzliwość. Wiem, że jestem silniejszy i wiem, że mam więcej doświadczenia i więcej mocy, żeby prowadzić Stronnictwo i być zawsze waszym kandydatem, kiedy przyjdzie brać odpowiedzialność za Polskę - powiedział Kosiniak-Kamysz. Ja z tej drogi nie schodzę, ja tę drogę wybrałem, ja tę drogę będę realizował, ta droga mnie hartuje, te wybory mnie umocniły - podkreślił. Jak zauważył, partie powstają i znikają, a PSL wytrwało w próbie i "prosto stoi niezmiennie od 125 lat" jako jedyne stronnictwo, które nie zmieniło nazwy.

Kosiniak-Kamysz zauważył, że w 2019 r. Stronnictwo "zasmakowało sukcesu" - to były najlepsze wybory dla PSL od 1993 roku, klub parlamentarny się podwoił, a partia ma swojego wicemarszałka Sejmu oraz przedstawicieli w Senacie. Zwrócił też uwagę na dobrą reprezentację PSL w samorządzie. Jesteśmy partią polskiego samorządu i pozostaniemy partią polskiego samorządu na zawsze - powiedział.