Książka „Księża wobec bezpieki” to wstrząs, szok czy może po prostu sygnał, że nie należy się niczego bać i warto z większym zaangażowaniem odkrywać lustracyjne tajemnice Kościoła? Wielu zastanawia się, jakie będą konsekwencje publikacji księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego dla polskiego Kościoła.

REKLAMA

Według większości komentatorów, książka nie będzie trzęsieniem ziemi, nie sprawi też, że przyśpieszenia nabiorą prace kościelnych komisji diecezjalnych badających ciemne strony historii Kościoła.

To jest chyba trochę tak, że każda z tych diecezji czeka na swojego księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego - twierdzi Tomasz Terlikowski. Kogoś odważnego, kto nie bacząc na konsekwencje, podejmuje się żmudnego badania tysięcy akt i opublikuje swoją pracę. Inaczej badania komisji kościelnych długo będą się ślimaczyć.

Według publicysty Tomasza Terlikowskiego atakowanemu księdzu Zaleskiemu należy się słowo „przepraszam”. Powinni się na nie zdobyć ci wszyscy, którzy od miesięcy mieszali go z błotem, odsądzali od czci i wiary i sugerowali, że próbuje się zemścić za jakiś swoje niepowodzenia - podkreśla.