"Polska powinna wypełnić zobowiązania w sprawie uchodźców; sprawdzianem dla rządu są trudne sytuacje, a nie łatwe sytuacje" - powiedziała w Bydgoszczy wiceprzewodnicząca PO, b. premier Ewa Kopacz.

REKLAMA

B. premier podkreśliła, że jej rządowi "było zdecydowanie trudniej". Wtedy zaczynaliśmy całą rozmowę i kształtowaliśmy politykę migracyjną. Dzisiaj rząd Beaty Szydło jedzie do Brukseli, praktycznie rzecz biorąc mając zapisane wszystkie bezpieczniki. Od momentu kiedy my nie rządzimy fala uchodźców nie zalała Polski - zauważyła Kopacz.

Według niej "nie można jednocześnie być i nie być w UE", czy "być w Unii wtedy kiedy sami UE potrzebujemy, a odwracać się plecami, kiedy są problemy".

Jesteśmy w UE. To my, Polacy, w sposób szczególny znamy znaczenie słowa solidarność. Często czekaliśmy na pomoc i wsparcie innych krajów, wtedy kiedy u nas było ciężko. I dziś kiedy inni zwracają się o pomoc do nas, my nagle udajemy, że to nas nie dotyczy. Zastanawia mnie dlaczego akurat rząd pani Beaty Szydło jest tak niewrażliwy na nieszczęście, szczególnie małych dzieci i matek, które uciekają przez Morze Śródziemne -
zaznaczyła b. premier.

Kopacz pytała, czy 38-milionowego kraju nie stać na to, żeby okazać wrażliwość i pomoc tym, którzy potrzebują pomocy. Zapewniła, że w PO nie ma dwugłosu w sprawie przyjęcia uchodźców do Polski. Przypomniała, że szef Platformy Grzegorz Schetyna będąc ministrem spraw zagranicznych mówił, że Polska nie będzie przyjmować nielegalnych emigrantów. I mówi to teraz, gdy jest przewodniczącym PO - podkreśliła.

Zarówno Schetyna, jak i członkowie partii mówią jedynym głosem. Mówiliśmy od początku: nie zgodzimy się nigdy na mechanizm podziału i rozdziału uchodźców, nie chcemy emigrantów ekonomicznych i nielegalnych, ale uchodźców, którzy uciekając ratują swoje życie i zdrowie, możemy według szczególnego klucza wybrać. Te ustalenia dotyczą tego, że tożsamość tych ludzi musi być ustalona i to przez nasze służby. Skoro zdecydowaliśmy się przyjmować kobiety z dziećmi, to rząd powinien się z tego trzymać -
oświadczyła.

Była premier odniosła się też do słów ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka, dotyczących wypowiedzi przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska nt. stanowiska rządu PiS w sprawie uchodźców. (...) Uważam, że pan minister jadąc do Brukseli zapomina, że w Brukseli jest w UE. To jest najbardziej przykre. Minister Błaszczak powinien pilnować interesów Polski w UE, a nie wypisywać Polski z UE. Nie powinien eskalować kolejnego pola konfliktu pomiędzy Polską a UE, robić wszystko i wywiązać się ze swoich obowiązków, tak jako robiła to Teresa Piotrowska, kiedy pełniła tę funkcję - dodała.

Kopacz pokreśliła też, że "nikt nikomu nie grozi". Przypomnienie, że jesteśmy w UE jest dość oczywiste i nie jest formą groźby - zaznaczyła. Kopacz wskazała, że sprawdzianem dla każdego rządu są trudne sytuacje a nie łatwe sytuacje.

Jak jest łatwo, to jest są ordery i przecinanie wstęg, natomiast wtedy kiedy jest trudno, to jest największy sprawdzian dla rządu i instytucji państwowych oraz sprawdzian wiarygodności rządu. Zdawało mi się, że wcześniej ten rząd mówił, że zobowiązania, które wcześniej padły będą realizowane. Dzisiaj słyszę, że nikogo, nawet dzieci nie będziemy przyjmować - podkreśliła.

Obecny na konferencji przewodniczący klubu PO Sławomir Neumann powiedział, że poprzednie atakowanie Tuska zakończyło się wynikiem 27:1. Jeśli chcą coś W UE znaczyć, to muszą szukać partnera. Niech minister Błaszczak powie, kto jest partnerem dla Polski w rozwiązywaniu problemów uchodźców w Europie, a nie atakuje wszystkich, którzy za chwilę będą decydować o tym. Bo wrócą z wynikiem 27:1 i będzie tylko gorzej - mówił.

Mariusz Błaszczak w czwartek w Brukseli skrytykował Donalda Tuska, który mówił w środę, że rząd w Warszawie, wyłamując się z europejskiej solidarności, musi się liczyć z konsekwencjami.

Donald Tusk grozi Polsce. Donald Tusk udowodnił, że w sprawach najważniejszych - a bezpieczeństwo należy do tej kategorii spraw - zajmuje stanowisko, które naraża Polskę na niebezpieczeństwo, bo wywieranie presji na polski rząd, by przyjmował uchodźców, to prosta droga do katastrofy społecznej, do tego, że w ciągu kilkudziesięciu lat Warszawa mogłaby wyglądać jak Bruksela -
ocenił minister.

Jego zdaniem Tusk zdaje sobie sprawę, że mechanizm relokacji jest zupełnie nieskuteczny. Dlaczego Polska nie może liczyć na Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej? Potwierdza się nasza teoria mówiąca o tym, że Donald Tusk jest nieporozumieniem, jeśli chodzi o stanowisko przewodniczącego Rady - powiedział Błaszczak.

We wrześniu 2015 roku państwa członkowskie UE zgodziły się na przeniesienie 160 tys. uchodźców z Włoch oraz Gracji; termin zakończenia tych działań wyznaczono na wrzesień 2017 roku. Dotychczas tylko nieco ponad 18 tys., czyli nieco ponad 11 proc. ustalonej liczby osób, zostało faktycznie przeniesionych.

(mal)