Plan wycieczki zatwierdzony przez nadleśniczego, spisana umowa i wpłata "umownej" kwoty - takie warunki muszą spełnić amatorzy konnych wycieczek po lasach Beskidów. Służby leśne argumentują, las jest dla wszystkich, ale nie wszystko w nim wolno.

REKLAMA

Ale innego zdania są coraz liczniejsi agroturyści i właściciele pensjonatów, w ofercie których niejednokrotnie można znaleźć konne przejażdżki po lesie. Jak sprawdził reporter RMF FM Witold Odrobina, w nadleśnictwie w Andrychowie do dziś umowę z leśnikami podpisała tylko jedna stadnina.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio