Pielęgniarki w szpitalu specjalistycznym w Radomiu zakończyły dwugodzinny strajk ostrzegawczy. W ramach protestu odeszły od łóżek pacjentów, przy których pozostali tylko lekarze i siostry oddziałowe. Strajkujące domagały się między innymi podwyżek pensji.

REKLAMA

Protestujące mówią, że związek zawodowy wykorzystał już wszystkie możliwości porozumienia z dyrektorem szpitala, a załoga nigdy nie była tak zdesperowana i gotowa do walki. W placówce nastąpił pat negocjacyjny - dyrekcja nie chce przystać na żadne propozycje. Pielęgniarki oprócz podwyżki pensji chcą także unormowania prawnego swojej pracy, w tym minimalnych norm zatrudnienia.

Kierownictwo jednak broni się nawet przed takimi rozwiązaniami, ponieważ ograniczyłyby one dowolność interpretacji. Pielęgniarki boją się mówić głośno, co naprawdę myślą, bo - jak twierdzą - są zastraszane. Poza mikrofonem powiedziały jednak reporterce RMF FM Kamili Biedrzyckiej, że są szantażowane zwolnieniami, prokuraturą i Państwową Inspekcją Pracy.