Policja zatrzymała kolejnych pseudokibiców Ruchu Chorzów, którzy stworzyli własną grupę przestępczą. Prokurator Leszek Goławski, przyznał w rozmowie z reporterem RMF FM Piotrem Glinkowskim, że aresztowań będzie więcej. W sumie podejrzanych jest już 30 osób.

REKLAMA

Oprócz zarzutów dotyczących handlu narkotykami i organizowaniu ustawek, śledczy z Katowic udowodnili pseudokibicom także włamania na terenie całej Polski. Ich łupem padło co najmniej pół miliona złotych.

Scenariusz zawsze był ten sam. Przestępcy utożsamiający się z chorzowskim ruchem na kilka dni wyjeżdżali w jakiś zakątek polski. Tam nocą włamywali się do różnych firm i wynosili sejfy. Gdy łup był wystarczająco okazały wracali na Śląsk.

Śledczy z prokuratury apelacyjnej mówią co najmniej o kilkunastu włamaniach na terenie Małopolski, Wielkopolski i Lubuskiego.

Pieniądze z kradzieży trafiały do tzw. wspólnego kotła. Były wydawane między innymi na wyjazdy i oprawy meczów.