Dyrektor zakładu oraz siedemnaście innych osób usłyszało zarzuty w sprawie katastrofy w kopalni Wujek-Śląsk w 2009 roku. Zginęło wtedy dwudziestu górników. Zarzuty nie dotyczą samej katastrofy - ten wątek został umorzony w lipcu tego roku. Śledczy nie dopatrzyli się związku między działaniem ludzi a wypadkiem.

REKLAMA

Prokuratura zajmuje się wątkiem śledztwa dotyczącym nieprawidłowości w kopalni w latach 2008 do 2009. Zarzuty narażenia górników na niebezpieczeństwo, poświadczenia nieprawdy, naruszania praw pracowniczych usłyszały do tej pory 64 osoby. Byli to m.in. elektromonterzy, osoby dozorujące ich prace, a także osoby z kierownictwa kopalni, w tym jej ówczesny dyrektor.

Teraz zarzuty usłyszało 18 osób - chodzi o pracowników wyższego i średniego dozoru kopalni i jej kierownictwa. To sztygarzy, nadsztygar, kierownik działu robót górniczych oraz naczelny inżynier kopalni, a dziś jej dyrektor, Adam Z. Będą odpowiadać za poświadczanie nieprawdy w dokumentacji, naruszanie praw pracowniczych i sprowadzanie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia górników. Żaden z podejrzanych nie przyznał się do winy.