Policja zatrzymała pod zarzutem nielegalnego handlu paliwami cztery osoby - pracowników rafinerii Gorlice. Z kolei w Szczecinie do aresztu trafił naczelnik Urzędu Skarbowego Jarosław J., który wziął ponad 2,5 mln złotych łapówki.

REKLAMA

W Gorlicach zatrzymany został były dyrektor do spraw handlowych rafinerii oraz prezesi z firm, które współpracowały z Glimarem. Zarzuty im stawiane to przede wszystkim działania na szkodę spółki, przyjmowanie nielegalnych prowizji.

Straty Skarbu Państwa w tym przypadku mogą sięgać nawet 100 milionów złotych.

Ale do zatrzymań doszło nie tylko w Gorlicach. CBŚ wkroczył też do szczecińskiego urzędu skarbowego - punktualnie o 7.30. Zatrzymany został naczelnik tego urzędu. Policja zabezpieczyła dokumenty skarbówki i twarde dyski komputerów.

Reporter RMF, Roman Osica dotarł do raportu NIK, w którym to już dwa lata temu kontrolerzy sugerowali nieprawidłowości w działaniach naczelnika. We wnioskach pokontrolnych Izba sugerowała nawet, aby zwolnić J. Tego jednak nie uczyniono. Dlaczego?

Został ukarany upomnieniem - tłumaczy Antoni Gawron, dyrektor Izby Skarbowej w Szczecinie. Żadne inne podstawy do tego, aby go odwołać, komisja dyscyplinarna nie miała. Ja nie mogę odwołać, minister też nie może - mówił.

Ale to nie wszystko - w zeszłym roku urzędnikiem zainteresowała się także prokuratura. Sprawę jednak umorzono. Jednak dziś, gdy na aferę łapówkarską wpadli prokuratorzy z Krakowa, mężczyzna trafił do aresztu.

Trwanie J. na stanowisku wydaje się więc podejrzane; czy J. miał zatem wysoko usytuowanego protegowanego?