Krajowe Centrum Informacji Kryminalnej miało pomóc policji w sprawnym łapaniu przestępców. Takie obietnice składał premier Leszek Miller, przecinając uroczyście wstęgę. Minęło 8 miesięcy, a KCIK działa tylko w teorii.

REKLAMA

Do Centrum informacje miały płynąć z całej Polski. Żeby KCIK działał do głównego komputera muszą trafiać informacje od różnych służb dotyczące prowadzonych postępowań - to definicja policyjna definicja centrum.

Ustawa dokładnie wskazuje, które instytucje mają przekazywać informacje do KCIK-a, m.in. Inspekcja Ochrony Środowiska, Państwowa Straż Rybacka, Państwowa Inspekcja Handlowa i inne.

Jest jedno ale: Obecnie nie prowadzimy współpracy z Krajowym Centrum Informacji Kryminalnej. Nie otrzymaliśmy w tym względzie żadnych wytycznych, ani żadnych procedur - taką odpowiedź najczęściej słyszała nasza reporterka we wspomnianych instytucjach.

Z kolei rzecznik poznańskiego ZUS-u stwierdził, że jego firmę obowiązuje ustawa o systemie ubezpieczeń i to ona wymienia, komu ZUS może udzielać informacji. Sądom, prokuratorom, organom kontroli skarbowej oraz Urzędowi Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi - powiedział rzecznik.

Innymi słowy ZUS mówi KCIK-owi „nie”. Sądy czy straż pożarna słyszały gdzieś o tej instytucji, ale na razie nie zwróciła się ona do nich z żadnym pytaniem, więc... czekają.

Kto jest winien? Szef MSWiA twierdzi, że resort sprawiedliwości i finansów. Okazuje się, że większość prokuratur nie przesyła, bo nie ma pieniędzy na sprzęt i szkolenia.

A jeśli chodzi o urzędy skarbowe, to na oficjalną odpowiedź resortu nie doczekaliśmy się, mimo że czekaliśmy na nią od tygodnia. Nieoficjalnie jednak wiadomo, że resort zbyt późno rozpoczął szkolenie kadr. Słowem: nie ma to, jak działać „pod publiczkę”...

09:45