Jeśli sąd zwolni mnie z tajemnicy państwowej, to przedstawię dowody na istnienie szwajcarskich kont ludzi związanych z lewicą - mówi dziennikarzowi RMF FM były szef MSWiA Janusz Kaczmarek.

REKLAMA

Dziś rozpoczyna się proces o zniesławienie, który Kaczmarkowi wytoczył Sojusz Lewicy Demokratycznej. Były prokurator krajowy przyznał w rozmowie z dziennikarzem RMF FM, że podczas wizyty w Szwajcarii widział konta numeryczne, które należały do znanych polityków lewicy.

Mówiąc o dowodach, Kaczmarek ma na myśli przede wszystkim swoje zeznania, które złożył pod przysięgą szwajcarskim prokuratorom, ale nie tylko. Oczywiście poza swoją osobą i wypowiadanymi słowami, przedstawię również inne źródła osobowe - mówi były szef MSWiA. Oznacza to, że Kaczmarek może złożyć wniosek o przesłuchanie dwóch innych prokuratorów, którzy byli z nim w Szwajcarii.

Osobą, która pierwsza poinformowała o istnieniu kont numerycznych, był zatrzymany w niedzielę Peter V., który przekazywał tę wiedzę Markowi Dochnalowi. Ten z kolei powiedział o nich prokuratorom. Tak więc ich zeznania mogą mieć kolosalne znaczenie pod warunkiem, że ktoś złoży stosowne wnioski o przesłuchanie tych osób. Jeśli sąd zgodzi się na zwolnienie Kaczmarka z tajemnicy państwowej, ta część procesu zostanie prawdopodobnie utajniona.