Krakowska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie beczek z trującym cyjankiem kadmu, znalezionych dwa dni temu w Krakowie. Prokuratura zbada, kto jest właścicielem niebezpiecznej substancji i kto ją porzucił. Truciznę zbada Instytut Ekspertyz Sądowych.

REKLAMA

Trzy beczki z trującym cyjankiem kadmu o wadze ok. 300 kg znaleziono dwa dni temu na terenie byłych zakładów elektronicznych w Krakowie. Jak ustalili strażacy z jednostki ratownictwa chemicznego, znajduje się w nich niebezpieczny cyjanek kadmu. Beczki są szczelne, ale w momencie rozszczelnienia mogą stanowić zagrożenie skażenia środowiska i grożą wybuchem, gdyby doszło do zetknięcia się ich zawartości z powietrzem.

Sprawą beczek zajął się też krakowski magistrat. Za gromadzenie substancji, która może sprowadzić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób lub mienia w wielkich rozmiarach kodeks karny przewiduje karę od pół roku do 8 lat więzienia.