Są już ostateczne przepisy regulujące transport międzynarodowy. Regulacje uderzają przede wszystkim w polskich przewoźników, którzy dominują na unijnym rynku. Po 10 godzinach negocjacji doszło nad ranem do kompromisu między Komisją Europejską, Radą UE i europarlamentem w sprawie tzw. pakietu mobilności.

REKLAMA

Przepisy wejdą w życie za 18 miesięcy od ich ostatecznego uchwalenia, a to zajmie z pewnością miesiąc lub dwa. Kilka elementów udało się poprawić, jednak nie jest to kompromis naszych marzeń - powiedział dziennikarce RMF FM Katarzynie Szymańskiej-Borginon eurodeputowany PiS Kosma Złotowski, który był zaangażowany w negocjacje.

Zdaniem eurodeputowanego wdrożenie tych przepisów będzie bardzo trudne i kosztowne. Ciężarówki będą musiały wracać do kraju rejestracji (czyli do Polski) co osiem tygodni. Pierwotnie PE chciał, by te powroty z pustym przebiegiem odbywały się co cztery tygodnie. Jest więc pewien postęp, jednak nie znika problem pustych przebiegów i dodatkowych kosztów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielkie obawy polskich transportowców. Chcą zastopować pakiet mobilności

Wprowadzono również obowiązek wyposażenia wszystkich pojazdów ciężarowych w inteligentne tachografy do 2024 roku. Polska chciała, żeby do uzgodnienia doszło w przyszłym roku licząc na więcej czasu i złagodzenie przepisów, jednak Niemcy naciskały na przewodniczącą w Unii Finlandię, żeby rokowania zakończyć jak najszybciej.

Komentarz eurodeputowanego Kosmy Złotowskiego dla RMF FM

Po 10 godzinach negocjacji osiągnięto kompromis w sprawie pakietu mobilności. Nie jest to jednak nadal rozwiązanie optymalne z punktu widzenia przewoźników z państw EŚW, w tym Polski. Stoi także w sprzeczności z założeniami Nowego Zielonego Ładu, ponieważ będzie skutkowało zwiększeniem liczby pustych przebiegów, a więc zwiększenia emisji CO2 z transportu. Jednakże jesteśmy zadowoleni, że w kilku istotnych elementach udało się znacząco złagodzić bardzo niekorzystne stanowisko PE. Postulaty większej elastyczności oraz dodatkowego okresu na implementację nowych przepisów zostały uwzględnione w ostatecznym porozumieniu. Oczywiście będziemy analizowali całokształt przyjętego tekstu po opublikowaniu jego finalnej wersji i podejmiemy decyzję co do dalszych kroków na forum PE. Wynegocjowany tekst będzie musiał być zatwierdzony przez PE i Radę co stworzy także możliwość składania poprawek.

Z czego jesteśmy zadowoleni:

- utrzymanie większej elastyczności w zakresie odbioru skróconych odpoczynków przez kierowców

- swoboda wyboru miejsca w jakim kierowca będzie mógł spędzić odpoczynek regularny

- 7 lat na instalację tachografów w lekkich pojazdach dostawczych o d.m.c. 2,5 tony

- utrzymanie obecnego systemu wykonywania kabotażu - 3 operacje w ciągu 7 dni

- nowy artykuł mówiący o konieczności uregulowania statusu przewoźników z państw trzecich przy pomocy umów międzynarodowych, aby nie stanowili oni nieuczciwej konkurencji

- dodatkowa możliwość wydłużenia czasu pracy kierowcy w celu dotarcia do kraju rejestracji w przypadku wystąpienia np. utrudnień w ruchu

- dodatkowe zobowiązanie KE do przygotowania szczegółowych wytycznych i specyfikacji dla budowy nowych bezpiecznych parkingów w państwach członkowskich

- 18 miesięcy na implementację przepisów dotyczących kabotażu i delegowania od momentu ich przyjęcia

Z czego jesteśmy niezadowoleni:

- brak dodatkowych wyłączeń z delegowania operacji typu cross-trade (utrzymany tekst pierwotny czyli 1+1 operacja realizowana w ramach realizacji transportu bilateralnego)

- obowiązek powrotu pojazdu do kraju rejestracji co najmniej co 8 tygodni (tutaj jednak postęp ponieważ w propozycji PE był taki obowiązek, ale co 4 tygodnie)

- obowiązek wyposażenia wszystkich pojazdów ciężarowych w inteligentne tachografy do 2024 roku i retrofiting tachografów typu 1 do 2025 roku

- utrzymanie tzw. cooling-off period (jednak postęp polegający na skróceniu tego okresu z 5 do 4 dni)

- utrzymanie odniesienia do Rozporządzenia "Rzym I" (jednak w złagodzonej wersji)

NIE PRZEGAP: Europejski Zielony Ład. Polska słono zapłaci za trwanie przy węglu