Przedstawiciele lubuskiego kuratorium oświaty przeprowadzili kontrolę w obozie harcerskim na jeziorze Niesłysz. To właśnie stamtąd wyrzucono 13-letniego Mateusza, który został odesłany do domu z obcą osobą i zginął w wypadku samochodowym.

REKLAMA

Wizytatorzy sprawdzili, czy i jak zmieniła się sytuacja na obozie. Tuż po wypadku okazało się bowiem, że komendant placówki nie wiedział o wydaleniu chłopca. Decyzję w tej sprawie - nie informując swojego zwierzchnika - podjęło trzech wychowawców. To oni uznali, że chłopiec łamie regulamin, a później zadzwonili do jego rodziców, by zabrali swojego syna do domu.

Bliscy chłopca nie byli w stanie szybko zorganizować transportu. Usłyszeli wtedy od wychowawców, że ich syn trafi do policyjnej izby dziecka. Wtedy ugięli się pod presją i zgodzili na to, by 13-latka zabrał do Wrocławia znajomy kadry, który dostarczał do obozu warzywa. Podczas podróży doszło do wypadku, którego chłopiec nie przeżył.

Kuratorium nakazało zmianę w regulaminie obozu i odwołanie trójki wychowawców. Sporządziło też całą listę nieprawidłowości, którą skierowano do prokuratury. Śledczy sprawdzali, czy na obozie doszło do złamania prawa.

Wkrótce zostaną opublikowane wyniki kontroli.