Usprawnienie, aktywizacja, dialog, zaangażowanie - to tylko część określeń, którymi liderzy rządzącego SLD zachwalają swoje ostatnie "nowe otwarcie". Na razie jedynym widocznym efektem tego jest: zmiana na stanowisku szefa klubu parlamentarnego i zamieszanie wywołane odejściem z rządu szefa MSWiA.

REKLAMA

Zapowiadana przez SLD zmiana stylu rządzenia ogranicza się do niekończących dyskusji i niezliczonych propozycji zmian kadrowych. Sojusz nie ma najwidoczniej żadnego pomysłu na przyszłość, żadnej wizji. Są właściwie tylko jakieś mętne ogólniki.

Potrzebny jest nam plan na najbliższe lata, czyli na rok 2004, 2005 - mówi Izabela Sierakowska. Jednak na pytanie co należy zrobić, liderzy Sojuszu mówią tylko: plan Husnera. Uzdrowienie finansów Rzeczpospolitej równa się uzdrowienie w ogóle państwa, które będzie mlekiem i miodem płynąca, jeśli plan Hausnera zostanie przyjęty - ironizuje Sierakowska.

Tyle tylko, że oprócz planu Hausnera, SLD planów nie ma. Rząd premiera Millera i premier Miller nie ma skutecznych koncepcji na rozwiązywanie naszych problemów - mówi Jarosław Kalinowski z PSL, dawny koalicjant.

Żeglarz, który nie wie, dokąd płynąć, nigdy nie ma pomyślnych wiatrów. Takiemu gościowi zawsze źle idzie - jak podsumowuje Tadeusz Jarmuziewicz, poseł PO. Złośliwi dodają, ze nie ważne dokąd się zmierza, tylko kto prowadzi.

15:20