"Bez pomocy nie damy rady". Na cztery dni przed wprowadzeniem stanu wojennego generał Wojciech Jaruzelski apelował do Rosjan, aby wkroczyli do naszego kraju, jeśli polskie wojsko i milicja będą miały problemy z opanowaniem sytuacji. Tak wynika z dokumentu, który za kilka dni opublikuje Instytut Pamięci Narodowej. Przejrzał go już dziennikarz RMF FM Konrad Piasecki.

REKLAMA

Dokument to zapis rozmowy, jaką już po podjęciu decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego Wojciech Jaruzelski odbył w Warszawie z głównodowodzącym wojsk Układu Warszawskiego - Wiktorem Kulikowem. Jej świadkiem był adiutant marszałka i to właśnie jego zapiski ujrzały teraz światło dzienne.

Podczas półtoragodzinnego spotkania Jaruzelski opowiada o tym, jak będzie wyglądała operacja przejmowania przez wojsko władzy; ile osób w jej trakcie zostanie internowanych, i na czym zależy mu najbardziej. Generał obawia się jednak że nie da sobie rady. Jeśli robotnicy wyjdą na ulicę i ogarnie to cały kraj, to wy będziecie musieli nam pomóc. Sami nie damy rady z wielomilionowym tłumem - mówi do radzieckiego marszałka.

Ten ma nadzieję, że polskie wojsko poradzi sobie z "garstką kontrrewolucjonistów", ale nie wyklucza możliwości użycia wojsk Układu Warszawskiego. Jaruzelski prosi go tylko, by - jeśli do tego dojdzie - do Polski nie wchodzili żołnierze niemieccy.

Zapiski adiutanta radzieckiego marszałka oraz protokół sowieckiego politbiura z 10 grudnia 1981 roku jasno wskazują, że Polsce nie groziła interwencja wojsk Układu Warszawskiego. Natomiast general Wojciech Jaruzelski, wbrew temu co utrzymuje, bardzo o tę pomoc zabiegał - ocenia Antoni Dudek z IPN:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Sprawę Wojciecha Jaruzelskiego powinny rozliczyć instytucje państwowe, a nie politycy - mówi naszemu reporterowi były prezydent Lech Wałęsa:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Te zapiski są kolejnym dowodem na to, że decydując się na wyprowadzenie stanu wojennego komunistyczne władze nie robiły tego ze strachu przed sowiecką interwencją. Wręcz przeciwnie, uznawały ją raczej za wyjście awaryjne w wypadku porażki. Podważa to linię obrony Wojciecha Jaruzelskiego, który ma być wkrótce sądzony za to, co zrobił 13 grudnia.