Prezes Prawa i Sprawiedliwości poleciał do Krakowa policyjnym śmigłowcem - przyznaje po pytaniu naszego reportera Grzegorza Kwolka minister spraw wewnętrznych i administracji. "To ja wydałem taką decyzję" - mówi Mariusz Błaszczak. Zapowiada, że Jarosław Kaczyński zapłaci za przelot.

REKLAMA

Jarosław Kaczyński, po sobotnim nadaniu świnoujskiemu gazoportowi imienia Lecha Kaczyńskiego, poleciał na grób brata na Wawelu.

Mariusz Błaszczak przyznaje, że to on zgodził się na lot prezesa PiS. Szef MSWiA nie ma sobie nic do zarzucenia w tej sprawie. Uważa, że działał zgodnie z prawem. Jak podkreśla, opierał się na zarządzeniach i decyzjach komendantów głównych policji, wydanych w podobnych sprawach za czasów poprzedniego rządu.

Błaszczak zapewnia, że nie było żadnych specjalnych kosztów związanych z przelotem Jarosław Kaczyńskiego. Mimo to prezes Prawa i Sprawiedliwości zapłaci za lot. Na konto fundacji pomocy wdowom i dzieciom poległych policjantów wpłaci równowartość kosztu przelotu samolotem - deklaruje szef MSWiA.

Według naszych ustaleń taki lot mógł kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych.

(mpw)