"Ważne, żeby z młodymi ludźmi rozmawiać o narkotykach, o seksie, przygodnym seksie, o roli miłości w naszym życiu. Nie chcę, żebyśmy idealizowali seks, miłość, ale żebyśmy jednak przedstawili to, że każdy z nas w relacjach seksualnych odpowiada za siebie i za drugą osobę i że seks to nie jest tylko kwestia przyjemności, ale to jest także kwestia odpowiedzialności" - mówi w rozmowie z RMF FM prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog. "Na przekazanie pewnych informacji dotyczących zdrowia seksualnego nigdy nie jest za wcześnie, a może być za późno. Nie bądźmy naiwni, jak nie my, to zastąpi nas internet często z wiedzą wulgarną i sensacyjną" - dodaje.

REKLAMA

Magdalena Partyła: Jesteśmy rodzicami 13-, 14-latka, są wakacje - czy tuż przed wyjazdem rozmawiać z nastolatkiem o seksie? Jeśli tak, to jak to zrobić, by nie spowodować u naszego dziecka wybuchu śmiechu, żeby nie usłyszeć: ale ja to wszystko wiem?

Prof. Zbigniew Izdebski: Przede wszystkim rozmowa przed samymi wakacjami nie załatwia do końca sprawy. To w pewnym sensie rozgrzeszanie rodziców i zaniedbań edukacyjnych z wcześniejszych okresów. Po drugie - dobrze by było, żeby rodzice byli świadomi, że ich dzieci są istotami seksualnymi. Zdarza mi się słyszeć podczas rozmów w poradni, że rodzice mają poczucie, iż nastolatki uprawiają seks, ale to nie dotyczy ich syna czy córki, którzy są w okresie np. szkoły gimnazjalnej. Zdecydowana większość nastolatków w okresie szkoły gimnazjalnej nie rozpoczyna życia seksualnego. Ale jednak znacząca grupa młodych ludzi decyduje się na ten krok. Z moich wcześniejszych badań wynika, że 26 proc. chłopców i 18 proc. dziewcząt rozpoczęło życie seksualne przed piętnastym rokiem życia. Czyli z prawnego punktu widzenia jeszcze w okresie ochrony prawnej. Czy te osoby, rozpoczynając życie seksualne, przyszły do mamy i do taty pytać: mamo czy ja mogę, tato czy ja mogę? Nie. Czy te osoby przyszły po inicjacji seksualnej powiedzieć: mamo, tato jestem po? W większości też nie.

Chyba, że się zdarzy wpadka.

Powinniśmy młodemu człowiekowi dostarczyć odpowiednią wiedzę dotyczącą seksualności. Taką wiedzę, która jest dostosowana do sfery rozwojowej dziecka. Tego najczęściej w polskiej rzeczywistości się nie podejmuje

Nawet jeśli się zdarzy "wpadka", to też nie wszyscy chcą rozmawiać z rodzicami na te tematy. Gdy mówimy o pewnych agendach socjalizacji seksualnej, to ja zawsze myślę o dwóch obszarach: o szkole i rodzicach. Szkołę traktuję w sensie teoretycznym jako podstawowe ogniwo socjalizacji seksualnej. Dlaczego szkołę? Dlatego, że rodzice mają różne postawy wobec życia, wobec religii. Mają różne wykształcenie i mają różny poziom komunikacji z własnymi dziećmi. Niektórzy nie mają wiedzy na temat seksualności, nie wiedzą, jak rozmawiać. Inni mają wiedzę o seksualności, ale okazuje się, że im jest trudno rozmawiać z własnym dzieckiem o tej sferze. Niektórzy są w stanie rozmawiać z dziećmi znajomych, ale niekoniecznie z własnymi dziećmi. Obie agendy socjalizacyjne zawodzą młodego człowieka. Ani szkoła, ani rodzina w sposób wystarczający nie podejmują kwestii związanej z seksualnością nastolatków. W moim odczuciu to jest ogromna nieodpowiedzialność, dlatego że jeżeli my, jako dorośli, wymagamy od młodych ludzi, żeby sami w swoim życiu zachowywali się odpowiedzialnie, to najpierw my dorośli, my rodzice, my nauczyciele, my politycy powinniśmy się wobec młodego człowieka zachować właśnie w sposób odpowiedzialny. Odpowiedzialny to znaczy taki, że powinniśmy młodemu człowiekowi dostarczyć odpowiednią wiedzę dotyczącą seksualności. Taką wiedzę, która jest dostosowana do sfery rozwojowej dziecka. Tego najczęściej w polskiej rzeczywistości się nie podejmuje. Nie podejmuje się kwestii w sposób odpowiedzialny, związany z antykoncepcją. Kiedy mówimy o dojrzewaniu psychoseksualnym, to nie akcentujemy w sposób wystarczający, że ten proces dojrzewania jest wyraźnie odmienny dla dziewcząt i dla chłopców, że inna jest sfera napięć seksualnych u chłopaka, a inna u dziewcząt w tym okresie. Z młodymi ludźmi prawie nie rozmawia się o masturbacji. Mam wrażenie, że w Polsce jest "tabu masturbacyjne". Nie rozmawiamy o tym, że masturbacja jest naturalną formą rozładowania napięcia seksualnego w tej fazie życia. Sądzę, że po pierwsze masturbacja jest dobrym sposobem rozładowania napięcia seksualnego, ale jest także w moim odczuciu profilaktyką ryzykownych zachowań seksualnych. Masturbacja także może u niektórych osób wpłynąć na opóźnienie wieku inicjacji seksualnej. Często, gdy mówimy o masturbacji, to przedstawiamy ją w kategorii pewnych zaburzeń...

Zła.

Czegoś, co jest złe, itd. Niektórzy nawet kontynuują tę nutę z dawnych lat, że masturbacja jest formą zaburzenia psychicznego. Gdy rozmawiam z młodymi chłopakami na spotkaniach m.in. o masturbacji, to niektórzy mówią, że się masturbują, a niektórzy mówią: no wie pan, niech pan nie myśli, że ja jestem taki "walnięty". Co to znaczy według niego "walnięty"? On się kiedyś masturbował, gdy był młodszy, teraz już się nie masturbuje, ale współżyje. Ale współżyje z dziewczyną, której nie kocha, współżyje z dziewczyną, którą traktuje instrumentalnie. Nikt mu nie mówił, że inicjacja, współżycie jest zaburzeniem psychicznym, tylko, że masturbacja jest czymś, co stygmatyzuje. Dlatego warto pokazać także tym młodym ludziom w okresie dojrzewania, że masturbacja może być dobrym sposobem rozładowania napięcia seksualnego.

Ale jak rozmawiać z nastolatkiem o seksie?

Na pewno nie tak: siadamy i teraz sobie będziemy o seksie rozmawiali. Jest wiele pretekstów wychowawczych do tego, żeby podjąć dyskusję o seksualności człowieka. Gdy czasami oglądam np. polskie seriale, to dostrzegam w nich trochę takich wątków, które mogą być dla rodziców pretekstem do rozpoczęcia dyskusji z młodym człowiekiem o seksualności. W tych serialach jest współżycie seksualne ludzi młodych, są osoby hetero- i homoseksualne, jest alkohol, jest seks po alkoholu, są nieplanowane ciąże, są także gwałty. Jest miłość, miłość zawiedziona i miłość niespełniona. To dobry pretekst do tego, żeby powiedzieć: a co ty byś zrobił/a w tej sytuacji? Jak ty byś się zachował/a? Albo na przykład pokazywanie tego, że łączenie życia seksualnego z alkoholem, z narkotykami to nie jest dobry pomysł, dlatego że zaburza kontrolę naszych zachowań. W tej chwili jest pewna zmiana obyczajowości - to dziewczyny często wywierają presję na chłopakach dotyczące relacji seksualnej, współżycia seksualnego.

Gdy rozmawiam z młodymi ludźmi, to nieraz mówią, że w normalnych układach tak by się nie zachowali. Ale ulegają presji kolegów. Chłopak mi opowiada, że był na imprezie i współżył z dziewczyną, ale z tą dziewczyną współżyło dwóch jego innych kolegów. Przed nim.

Dziewczynki wcześniej dojrzewają, w gimnazjum są już bardziej rozwinięte niż chłopcy.

Są bardziej rozwinięte, bardziej eksponują swoją seksualność. Poddane są seksualizacji w mediach, w prasie, w internecie. I to jest to, z czym sobie ludzie młodzi nie potrafią często dawać rady. Gdy rozmawiam z młodymi ludźmi, to nieraz mówią, że w normalnych układach tak by się nie zachowali. Ale ulegają presji kolegów. Chłopak mi opowiada, że był na imprezie i współżył z dziewczyną, ale z tą dziewczyną współżyło dwóch jego innych kolegów. Przed nim. To nie był gwałt, żeby było jasne. To była sytuacja według niego sprzyjająca, bo dziewczyna bardzo chciała, koledzy byli bardzo napaleni i on przy okazji skorzystał, ale głupio się czuł, bo ta dziewczyna ani mu się za bardzo nie podobała, ani nie za bardzo chciał. Według niego głupio jednak było nie skorzystać, skoro była taka okazja.

Okazałaby się mięczakiem?

Ważne, żeby z młodymi ludźmi rozmawiać o narkotykach, o seksie, przygodnym seksie, o roli miłości w naszym życiu. Nie chcę, żebyśmy idealizowali seks, miłość, ale żebyśmy jednak przedstawili to, że każdy z nas w relacjach seksualnych odpowiada za siebie i za drugą osobę i że seks to nie jest tylko kwestia przyjemności, ale to jest także kwestia odpowiedzialności.

Tak. Myślę, że rolą rodziców, szkoły, także tej rozmowy jest to, podkreślenie roli asertywności w naszym życiu. Żeby ludzie mieli pewną umiejętność mówienia "nie" w określonych sytuacjach, kiedy czegoś nie akceptują. Jeżeli nie chcą pić, to naprawdę niech się nie zmuszają - albo jeżeli mają poczucie, że nie mogą pić, bo "film się im urywa". 30 proc. młodych ludzi mówi, że po zażyciu alkoholu "urwał im się film". Mam pacjenta, chłopaka, który znalazł nagranie z sobą w sieci i nie pamięta, że on to z tą dziewczyną robił. Okazało się, że on był manipulowany przez tę dziewczynę, żeby wzbudzić zazdrość w jego dziewczynie, by doprowadzić do zerwania jego związku.

Ważne, żeby z młodymi ludźmi rozmawiać o narkotykach, o seksie, przygodnym seksie, o roli miłości w naszym życiu. Nie chcę, żebyśmy idealizowali seks, miłość, ale żebyśmy jednak przedstawili to, że każdy z nas w relacjach seksualnych odpowiada za siebie i za drugą osobę i że seks to nie jest tylko kwestia przyjemności, ale to jest także kwestia odpowiedzialności. Jeżeli ludzie się decydują na współżycie seksualne, to powinni się zabezpieczać np. prezerwatywą. Chłopak musi używać prezerwatywy i dziewczyna powinna bezwzględnie jej wymagać. Ona mówi: no, ale głupio mi było powiedzieć, żeby on użył prezerwatywy, trochę się wstydziłam. To jest zadziwiające - nie wstydziła się podjąć decyzji o tym, że ona będzie tu i teraz z nim współżyła, ale wstydziła się wykazać taką odpowiedzialność i troskę o siebie, i o niego, mówiąc: "użyj prezerwatywy". Ona mówi: "ale co on o mnie pomyśli, może że HIV załapałam, czy coś, że miałam nie wiadomo ilu partnerów, a przecież miałam tylko trzech wcześniej". To jest zadziwiające, że niektórzy wolą uprawiać seks niż wcześniej komunikować się w sprawie naszych wzajemnych relacji. We wszystkich sytuacjach ważną wartością jest pewna umiejętność negocjowania. Ona także dotyczy kwestii dotyczącej sfery seksualności. My musimy sobie zdawać sprawę z tego, że kiedy mówimy o nastolatkach, to mówimy także o ludziach, którzy w swoich orientacjach są hetero- i homoseksualni. W naszym całym procesie edukacyjnym jesteśmy nastawieni na heteronormatywność, ale my nie możemy zapominać, że w społeczeństwie są też ludzie homo- i biseksualni, ludzie młodzi odkrywają swoją tożsamość seksualna, oni są często nastawieni na różnego typu nowe doświadczenia. Poddawani są presji, nieraz ciekawości i to jest także ważne, żeby chcieli w tej kwestii zachowywać się bezpiecznie, żeby wiedzieli, co to znaczy w relacjach homoseksualnych bezpieczniejszy seks. Często to przemilczamy w sensie edukacyjnym, a w sensie realnym tego typu doświadczenia są. Wzrasta liczba nowych zakażeń właśnie w grupie młodych mężczyzn homoseksualnych mających seks z mężczyznami. Wzrastają w tej chwili także infekcje przenoszone drogą płciową w grupie nastoletnich dziewcząt. Dlatego ważna jest kwestia mówienia o seksie waginalnym, analnym, o seksie oralnym. Wiem, że to są sprawy trudne, że rodzice, nauczyciele mogą zostać postawieni w trudnej sytuacji, ale takie jest życie i ja sądzę, że na przekazanie pewnych informacji dotyczących zdrowia seksualnego nigdy nie jest za wcześnie, a może być za późno.

Nie bądźmy naiwni, jak nie my, to zastąpi nas internet często z wiedzą wulgarną i sensacyjną. A przecież nie o to chodzi.

Można to robić w sposób stopniowy, wykorzystując sytuację. Nie trzeba od razu powiedzieć: chodź, siadamy i będziemy rozmawiać o seksie.

To wszystko zależy od relacji, jakie mają rodzice ze swoimi dziećmi, ale jeżeli nie my, to ktoś w naszym gronie rodziny, przyjaciół - ktoś powinien odbyć taką rozmowę. Albo rodzice powinni w sposób absolutnie bezwzględny wymagać od szkoły podjęcia odpowiedzialnej edukacji seksualnej. Nauczenie o seksualności człowieka jest wpisane w podstawy programowe. Nikt tu łaski, ani uprzejmości nie robi, to jest prawo młodych ludzi i dzieci do wiedzy. Ta wiedza ma być przekazana, a co oni zrobią z tą wiedzą, to jest później ich decyzja. Tak samo, jak uczymy dzieci języka polskiego, matematyki czy fizyki, powinniśmy przekazywać wiedzę o seksualności człowieka. Nie bądźmy naiwni, jak nie my, to zastąpi nas internet często z wiedzą wulgarną i sensacyjną. A przecież nie o to chodzi.