Izraelska armia ponownie wkroczyła do Dżeninu na Zachodnim Brzegu Jordanu. Celem działań, podobnie jak poprzedniej doby, było aresztowanie poszukiwanych Palestyńczyków. Tymczasem w Gazie odbyły się masowe antyizraelskie demonstracje.

REKLAMA

W Dżeninie doszło do intensywnej wymiany ognia, gdy do miasta wjechało kilkanaście izraelskich czołgów, transporterów opancerzonych i samochodów wojskowych. Kilka dżipów pozostało na obrzeżach Dżeninu, patrolując tamte rejony.

Poprzedniej nocy izraelska armia przeprowadziła podobne akcje - w Dżeninie, Nablusie i Tulkarem, gdzie podczas wymiany ognia zginął 16-letni Palestyńczyk. Efektem tych działań było aresztowanie 14 osób, w tym członka Hamasu, przy którym znaleziono materiały wybuchowe.

Izraelskie akcje są odwetem za wtorkowy zamach w Jerozolimie, w którym zginęło 20 osób.

Tymczasem w Gazie odbyły się masowe antyizraelskie demonstracje. Dziesiątki tysięcy Palestyńczyków uczestniczyło w manifestacjach w centrum miasta; wznoszono hasła krwawego odwetu.

Wczoraj podczas jednej z izraelskich akcji w Gazie zginął lider Hamasu Ismail Abu Szanab i jego dwaj ochroniarze. Wkrótce po zdarzeniu palestyńskie organizacje Hamas i Islamski Dżihad oświadczyły, że zawieszenie broni z Izraelem przestało obowiązywać.

Zapowiedzieli także wznowienie ataków. Już wieczorem z terytorium Strefy Gazy na ziemie Izraela wystrzelonych zostało kilka pocisków rakietowych - cztery z nich spadły na miasto Sderot, kilka kilometrów od prywatnej posiadłości premiera Izraela Ariela Szarona. Rakiety nie spowodowały ofiar w ludziach.

10:00