Reżyser Marek Piwowski niesłusznie bagatelizuje fakt swojej współpracy z SB - mówi RMF FM profesor Andrzej Chojnowski, koordynator nowego projektu IPN na temat inwigilacji ludzi kultury w okresie PRL-u. Historycy rozpoczną badania archiwów pod tym kątem już za kilka dni.

REKLAMA

Instytut Pamięci Narodowej rozpoczyna projekt badawczy na temat działań SB wymierzonych w środowisko ludzi kultury. O tym, jak esbecja zbierała haki na aktorów przy pomocy innych aktorów, świadczy chociażby przykład Macieja Damięckiego, czyli tajnego współpracownika o pseudonimie „Bliźniak”.

IPN prześledzi kariery artystów, chce też dokładnie sprawdzić jak kontrolowane były środowiska twórcze. Jakie osoby preferowała SB, kogo wybierała i windowała na piedestał. Historycy zbadają mechanizmy funkcjonowania kultury w PRL, bo co do tego, że była ona uwikłana politycznie nie ma wątpliwości.

Jesteśmy dopiero na początku drogi. Najbardziej drastyczne jest to, że przyjaciele tych osób nie wiedzą, że te osoby właściwie działały na ich szkodę. Te osoby, które zostały pozyskane w naturalny sposób musiały zacząć udowadnianie przydatności Służby Bezpieczeństwa tych kręgów, w których się obracały, czyli od tych swoich najbliższych kolegów i przyjaciół - powiedział RMF FM profesor Andrzej Chojnowski, koordynator projektu.

Andrzej Chojnowski w materiałach innych rozpracowywanych osób znalazł przypadkiem ślady donosów samego Marka Piwowskiego. Według profesora reżyser niesłusznie bagatelizuje fakt swojej współpracy z SB. Jeżeli tajny współpracownik przekazywał Służbie Bezpieczeństwa np. informację na temat osób typowanych do wyjazdu na zagraniczne stypendia, automatycznie sprawiał, że to typowanie odbywało się już jakby na ulicy Rakowieckiej – mówi Chojnowski.

Dzisiaj się to bagatelizuje: ja nic nie powiedziałem konkretnego, opowiadałem dyrdymały. Ale z tego SB mogła stworzyć sobie precyzyjny obraz i swobodnie mogła obserwować pewne kontrakty na linii emigranci a wyjeżdżający z Polski twórcy - zaznacza.

Ze zgromadzonych do tej pory materiałów można wyłowić też mechanizmy, które sprzyjały współpracy. Jak mówi profesor Chojnowski, to próżność, zawiść i wewnętrzne konflikty w środowisku artystów. SB bardzo umiejętnie to wykorzystywała i podsycała. Trudno jeszcze mówić o konkretnych nazwiskach. IPN już za kilka dni zacznie zbierać żelazne dowody.